RSS
niedziela, 02 czerwca 2013

 

Od dzisiaj jako strona osobista pod adresem:

weronikarudnicka.pl


 

Zapraszam serdecznie!

17:32, weronikarudnicka
Link Dodaj komentarz »

 

Witajcie,

Już za kilka dni będziemy spotykać się na moim portalu: weronikarudnicka.pl Nie będzie on już prowadzony jak typowy blog, ale nadal będziecie mogły komentować, wspierać mnie, a ja będę odwiedzać Wasze strony. Dziać się będzie dużo więcej i mam nadzieję, że wszystko przypadnie Wam do gustu.

Trzymajcie za mnie kciuki!

Wasza Weronika.

PS 6 czerwca premiera teledysku!

13:01, weronikarudnicka
Link Komentarze (4) »
wtorek, 28 maja 2013

fot. Silence Vision Photography Makijaż, stylizacja: Sylwia Pindor

 

Witajcie kochani,

Oficjalnie muszę się przyznać do tego, że jestem chora. I tak właśnie wszelkie plany dot. wyjazdu do Milicza, spotkań na kawę i spacerów po Ogrodzie Japońskim zostały zawieszone do momentu, aż przestanę kichać, smarkać, kaszleć i umierać na ból zatok.

W tytule Mickiewicz, bo mimo napisanej matury moja miłość do czytania i interpretowania poezji nie zanika.

Dzisiaj już chyba standardowo pokażę Wam kilka zdjęć z ostatnich sesji :-)

Tymczasem zapraszam Was do kolorowego świata:



 

 

W recenzji: podkładki na stół, EKO torba i poszewki na poduszki.

Podkładka okrągła:

 

 

Cena: 3zł. (Bardzo tanio!)

Nadruk został wykonany na bardzo modnym w tym sezonie filcu z gumą od spodu. Dzięki czemu podkładka świetnie trzyma się i nie przesuwa na stołach, biurkach i szafeczkach. Raz zostały wyprane w pralce i nie straciły nic, a nic na swoim uroku. 

W tej samej cenie jest możliwość wykonania takich podkładek z własnym nadrukiem (!). Dzięki czemu mogą stać się świetną i niezniszczalną świąteczną ozdobą bądź też bardzo osobistym prezentem urodzinowym. Komplet czterech zaprojektowanych przez siebie podkładek to koszt tylko 12zł! Na podkładkach można drukować zdjęcie, grafikę oraz tekst.  Polecam.

 

EKO TORBA:

 

 

Myślę, że żadnej z Was już nie muszę przekonywać do noszenia EKO torby. Świetnie spisują się na zakupach, ale nie tylko! Ja swoją noszę do dżinsów, zabrałam ją nad jezioro, a także noszę w niej książki do biblioteki :-)

Torba posiada dwustronny nadruk (!) i jest wykonana z cienkiego materiału, który można poskładać w malutką kosteczkę i schować do kieszeni czy też innej torby. Również została raz wyprana i nadruk ani kolor nie straciły na swoim wyglądzie.

Tak samo jak w przypadku podkładek na torbie można wykonać swój własny spersonalizowany nadruk, grafikę bądź zdjęcie. Koszt takiej torby to 10zł., czyli jak za drobne pieniążki sprawić świetny prezent przyjaciółce czy też mamie  :-)

 

Podkładki dekoracyjne:

 

 

Uwielbiam takie podkładki, są bardzo praktyczne i nadają kolorów wnętrzu. Świetnie spisują się w jadali, na biurku i szafce z kwiatami. Zostały wykonane z wysokiej jakości filcu i posiadają gumę od spodu.

Cena takiej podkładki to 7zł. Również jest możliwość darmowej personalizacji produktu.

Dostępne w rozmiarach: 15x21, 21x30, 39x42

 

Poszewki na poduszki:

 

 

Poszewka jest wykonana z poliestru. Czyli jak na moje "oko" jest wieczna. Mimo licznych prań, nie ma możliwości zmechacenia się, porwania czy też wyblaknięcia. Koszt takiej poszewki to 8zł. Myślę, że to najtańszy i bardzo efektowny prezent na walentynki, urodziny dziecka czy też dzień mamy, taty. Wszystkie cztery poszewki są spersonalizowane. Ja jestem zakochana w tej ze zdjęciem- oczywista sprawa dlaczego :-) Uwielbiam też na nich spać, ponieważ poliester bardzo łagodnie obchodzi się z moimi lokami- nie puszy ich, ani nie elektryzuje.

 

Produkty firmy  są bajecznie tanie, oryginalne i bardzo porządnie wykonane. Polecam wszystkim i zapraszam Was do zapoznania się z ofertą sklepu :-)

 

Fot. Silence Vision Photography

Makijaż, stylizacja: Sylwia Pindor:

 

 

Zapraszam Was na zaprzyjaźnionego bloga: http://bachorski.blogspot.com/

Trzymajcie się kochani i zapraszam Was na mój kanał na YT (dziękuje za 139 subów) i Facebooka !

15:54, weronikarudnicka
Link Komentarze (16) »
poniedziałek, 27 maja 2013

O miłości do butów, a szczególnie do dużych rozmiarów i niemałych kobiecych stóp rozmawiam z Marią Imielską słynną projektantką obuwia dla kobiet.


 / Fot. Zbiory prywatne Marii ImielskiejMaria Imielska od 11lat projektuje obuwie dla modelek, siatkarek, aktorek i wszystkich kobiet, które cenią sobie indywidualność i personalnie dobrane buty. Specjalnie dla Nas odpowiada na pytanie, dlaczego duża stopa nie jest tematem wstydliwym i dlaczego warto mierzyć odrobinę ponad swoje marzenia.  


Zdawać by się mogło, że każda kobieta ma ,,fioła” na punkcie butów. 

To prawda można mieć „fioła” na punkcie butów, przecież to ozdoba naszych stóp, dopełnienie atrakcyjności dnia codziennego, podkreślenie kreacji wieczorowej, wyeksponowanie własnej tożsamości, to szansa na udany dzień, relaks i niejednokrotnie noc. Dlatego moje kolekcje obejmują różnorakie kategorie obuwia.

Ile par ma Pani w swojej kolekcji? 

Projektuję obuwie od 11 lat i uzbierało się „trochę” modeli. Początki to były kolekcje butów i toreb. Ważnym elementem było coś wspólnego dla wszystkich modeli – np. skóra, ozdoba bądź temat lata 20-te, 30-te, 40-te. Szaleństwo możliwości!  Ale ten pomysł bardzo dobrze odebrany w Moskwie, Budapeszcie, Pradze na polskim rynku był za trudny. Zainteresowaniu modą sprzyja koniunktura i ekonomia rządzi naszymi decyzjami. Musiałam „zejść na ziemię” i odłożyć ten pomysł na późniejszy czas.

 / Fot. Zbiory prywatne Marii Imielskiej

Jak to się stało, że została Pani projektantką obuwia?

Projektantka obuwia to może za dużo powiedziane. Według mnie „wymyślam” buty dla kobiet codzienności – do biura, na wyjście, na wycieczkę i staram się żeby były zgodne z potrzebą rynku i mody.

Czy to było marzenie, które przyświecało Pani już od najmłodszych lat?

Buty to przypadek. Książki to moja miłość i pasja, ale krótko pracowałam w bibliotece, chcąc realizować swoje hobby musiałam poprawić swoje zasoby finansowe. Postanowiłam zostać bizneswomen „kobietą przedsiębiorcą” i obecnie jestem właścicielką kilku tysięcy woluminów. Kocham swoją bibliotekę i tu mogłabym opowiadać, opowiadać, opowiadać.

 / Fot. Zbiory prywatne Marii ImielskiejNo, ale skąd pasja dużymi butami?

Z Moskwy. To najdroższe miasto świata nieprawdopodobnie wymagające i modne. W 2009 roku wystawiałam swoją kolekcję modeli butów i toreb „sprzedawałam swoje pomysły” na targach obuwniczych Mosshoes.  To był zawrót głowy ogromne zainteresowanie, ale zjawił się mężczyzna, który „nadepnął” na moją ambicję. Stwierdził, że to, co robię jest „łatwe” i zapytał czy podejmę się trudniejszego wyzwania.

 

Jakie to było wyzwanie?

Przyjęłam zlecenie na zaprojektowanie kolekcji wiosennej w ilości 200 modeli dla kobiet o numeracji 41-46. To było dla mnie wyzwanie, bo spotkałam się z taką potrzeba rynku po raz pierwszy, zwłaszcza, że musiałam zaprojektować kopyta + wszystkie podzespoły. I tak niespodziewanie trafiłam na duże stopy damskie – „im trudniej tym ciekawiej”. Człowiek zrobi wszystko, jeśli tylko jego sprawa jest słuszna.  

 / Fot. Zbiory prywatne Marii ImielskiejTu docieramy do pytania czy duża stopa to temat wstydliwy?

 Nie! Nie! Nie! „Duży” rozmiar stopy to nie choroba, przypadłość, ani defekt to normalny stosunek „podstawy do wysokości” – kłania się fizyka.

Mimo wszystko niechętnie przyznajemy się do dużej stopy.

Świat modelek, gwiazd, sportsmenek nie ma nóg poniżej 41 numeru, a wszyscy je podziwiamy. Nie ma potrzeby ukrywania swoich stóp, ale zdarza się często, że ich właścicielki źle myślą i mówią o swoich stopach, wytykają je i podkreślają ich „wady”. Drogie Panie nikt nie widzi rozmiarów waszych butów dopóki same o tym nie mówicie! Kate Winslet, Uma Thurman, Paris Hilton, Oprah Winfrey, Meg Ryan, Cindy Crawford, Michele Obama i nasza Kayah – to kobiety, które widzimy, jako piękne i oceniamy je nie po wielkości stopy, ale po dobrej kreacji siebie.

 / Fot. Zbiory prywatne Marii ImielskiejA jaki rozmiar stopy ma Pani?

Pytasz Weroniko, jaki mam rozmiar stopy. Przy wzroście 176 cm to 40 lub 41.

Czy bywało tak, że wchodziła Pani do sklepu obuwniczego i kompletnie nic się Pani nie podobało?

Polskie sklepy obuwnicze zazwyczaj mają te same modele produkowane przez wielu producentów, ten sam styl, różne wykonanie, przy oglądaniu drugiej półki jestem już znudzona i zła. Bardzo często zdarza się, że obsługa w sklepie nie wie, o czym mówi i co może zaoferować klientce. To nasza rzeczywistość i nie ma, na co narzekać.

Wydawać by się mogło, że zaprojektowanie idealnej pary butów dla kobiety, która poda tylko kilka wyznaczników niemal graniczy z cudem. 

Złotym środkiem na wyprodukowanie zadawalającej klientkę pary obuwia jest obserwacja i rozmowa.  Zdarza się często, że po złożeniu przez klientkę zamówienia w naszym sklepie internetowym, kontaktuję się telefonicznie.  Podczas takiego „spotkania” dostaję informację, co lubi, czym się interesuje, gdzie pracuje i jaki kolor dominuje w jej szafie, jaki ma wiek wzrost i wagę i jeszcze dużo innych inspiracji, po prostu ucinamy sobie „pogaduchy” i jest to nieocenione źródło informacji. Te rozmowy to podstawa do prawidłowego wybrania modelu buta, dobrania tęgości i długości.

Czy bywa tak, że inspiracje się kończą i staje Pani w martwym punkcie?

Każde spotkanie z właścicielką dużych stóp to nowe pomysły, dlatego nie miałam jeszcze martwego punktu. Inspiracje czerpię ze spotkań bezpośrednich z moimi klientkami.

A największy sukces zawodowy?  / Fot. Zbiory prywatne Marii Imielskiej

Fakt, że to, co robię jest moją pasją i że sprawia mi przyjemność, że nasze buty dają zadowolenie Panią ze stopami o podwyższonej numeracji.

Czego życzyć Pani na nadchodzące miesiące?

Czego życzyć sobie na nadchodzące miesiące?  Myślę, że uśmiechu i radości dnia codziennego.

Dziękuje za rozmowę.

Ja również, pozdrawiam wszystkich czytelników Maria Imielska.

 

Zapraszam Was do zapoznania się z ofertą Pani Marii:


Logo

15:57, weronikarudnicka
Link Komentarze (5) »

https://www.facebook.com/silencevisionphotography?ref=hl

Cześć kochani,

Powróciłam z wyjazdu :-) Przeziębiona, zawalona robotą i pozbawiona jakiejkolwiek życiowej energii. Wrzucę dzisiaj kilka notek, bo zalegam z recenzjami. Poczytam Wasze blogi i pozostawiam komentarze :-)

Jeśli chodzi o sam wyjazd to było zimno, ponuro, ale fajnie bo z cudownymi ludźmi :-)

Swoje plany na życie zamknęłam tylko i wyłącznie w komunikacji wizerunkowej- uda się i koniec kropka.

Zapraszam Was na krótki przegląd nowych współprac:

 

 

 Oleje w saszetkach od Biolevity 

 

 

Vipera Cosmetics Najlepsze Kosmetyki    Zestaw kosmetyków od Vipery

 

 

Logo Dwie cudowne pary sandałków z prawdziwej skóry od Pani Marii, która jest projektantką i właścicielką sklepu Imielski . Wywiad z Panią Marią na dniach! :-))

 

 

 Zapas serków żółtych od Polmlek

 

Zabieram Was jeszcze na krótki przegląd ostatniej sesji z:

https://www.facebook.com/silencevisionphotography?ref=hl

 

 

 

Widzimy się jeszcze dzisiaj na blogu :-)

Trzymajcie się kochani i zapraszam Was na mój kanał na YT (dziękuje za 137 subów) i Facebooka !

14:21, weronikarudnicka
Link Komentarze (3) »
wtorek, 21 maja 2013

Witajcie kochani,

Dzisiaj zabiorę Was do bajkowej opowieści o przywiązaniu.

Jutro wyjeżdżam nad jezioro. Wracam w niedzielę, w dzień pierwszych urodzin Bąbla i w dzień matulki. Od wczoraj w domu uskuteczniam opcję "pakowanie" i tym samym Bąbel pokazuje mi jak bardzo nie chcę, abym wyjeżdżała...

 

 

Niech mi ktoś jeszcze powie, że prawdziwym przyjacielem człowieka jest pies.

Trzymajcie się i widzimy się w niedzielę wieczorem na blogu! :-)

20:11, weronikarudnicka
Link Komentarze (13) »
poniedziałek, 20 maja 2013

 

Hej kochani,

Tak jak na zdjęciu powyżej- to uczucie, kiedy cały świat na Twój uśmiech odpowiada poker face'm. Jeśli chodzi o teledysk to trzeba jeszcze trochę poczekać, gdy tylko będzie to wrzucę go tutaj :-)

W ostatnich dniach wyrobiłam sobie kolejny życiowy pogląd: bezstresowe wychowanie jest złe.

No i wracam do wywiadów i tekstów (i nieśmiało powiem do robienia zdjęć) :-)  W poniedziałek jesteśmy już z Dominikiem umówieni na wywiad (ale, póki co nie zdradzę z kim). Dominik awansował na mojego prywatnego fotografa, a ja na jego prywatnego edytora tekstów :-) Także wspólne zainteresowania w związku to podstawa :-)


Swoją drogą, czy zastanawialiście się w ilu językach można napisać znane Nam słowo z Facebook'a "Lubię to"? KLIK


 Dzisiaj zabieram Was do kolorowego świata kosmetyków od Quiz Cosmetics


Porozmawiamy o:

- Lakierze do paznokci Safari

- Czerwonej szmince z serii Quiz

- Maximum Volume up Mascara

- eyelinerze w płynie

Mój makijaż wykonany tymi kosmetykami:

 

 

Zacznijmy od samego początku:

Maximum Volume up Mascara

 

 

Zalotne spojrzenie i długie rzęsy są niezwykle uwodzicielskie. Dlatego ja nie wyobrażam sobie mascary, która ich mocno nie wydłuży, nie nada im głębokiego ciemnego koloru i nie wytrzyma na oczach całego dnia bez kruszenia się.

Ta zdecydowanie sprostała moim oczekiwaniom. Dosłownie kilkoma ruchami uzyskuje długie (i nie sklejone!) rzęsy, zarówno dolne jak i górne. Nie kruszy się (przetestowana podczas upalnego dnia) i nie spływa tworząc tym samym efekt podkrążonych oczu.

Zmywa się bez problemu, radzę sobie samą rękawicą do demakijażu, bez używania żadnego specyfiku.

Rzęsy szybką schną, gdy pomaluję lewą, biorę się za prawą i po tym czasie spokojnie mogę wrócić do malowania kreski na lewym oku. Mascara nie wymaga używania dodatkowego grzebyka do ich rozczesania.

Moje spojrzenie wygląda świeżo, kusząco i naturalnie, mimo, że używam kilkunastu warstw tuszu dla uzyskania efektu otwartego oka.

 

 

Nieźle wygląda, prawda? :-)

Kreska powstała dzięki:

 

 

Eyeliner to produkt, którego używam każdego dnia. W wersji na dzień występuje solo, a w wersji wieczorowej ze smoky eye. Dla mnie najważniejszy jest pędzelek, który pozwoli mi precyzyjnie zrobić cieniutkie kreski, takie same na obydwóch powiekach. W przypadku tego, rączka jest trochę za długa i zdarza mi się to zrobić nieprecyzyjnie. Mimo wszystko to zapewne kwestia wprawy.

Dobrze wyprofilowany pędzelek pozwala nam łatwo manipulować grubością kreski. Szybko wysycha i nie odbija się na górnej powiece. Dodatkowo nie kruszy się i kolor nie płowieje podczas dnia.

Jest bardzo dobry.

Przejdźmy teraz do mojego hopla, czyli czerwonych ust:

 

 

Czerwone usta to wyjątkowo odważny i kobiecy makijaż. Osobiście uważam, że nadaje się zarówno na wieczór jak i na dzień, wszystko zależy od intensywności koloru i pozostałych dodatków.

Gdy mamy do czynienia z tak wyrazistym kolorem, ważne jest, aby szminka była na tyle miękka i ścięta pod odpowiednim kątem, aby nie wyjechać poza kontur ust. Ta, taka jest.

Dodatkowo nie wysusza ust i nie podkreśla skórek, nadaje świetnego połysku i miękkości wargom. Jest wzbogacona w składniki nawilżające (za co ogromny plus!)

Zapewnia  natychmiastowe odczucie miękkości skóry (prawie jak po peelingu) , efekt wygładzenia, połysk (porównywany do delikatnego błyszczyku) oraz jedwabistą gładkość.

 

 

Tym samym został nam już do omówienia tylko lakier do paznokci:

 

 

O czerwonych lakierach na swoim blogu pisałam już tysiąc razy. Dobrze wiecie, że je uwielbiam i bardzo rzadko pozwolę sobie na użycie innego. Taka już jestem, lubię łączyć czerwone paznokcie, czerwoną szminkę i czerwone szpilki z czarnymi lokami i czarnym strojem.

Ten jest jednym z lepszych jakie miałam. Nie odpryskuje się i nie zdziera, wytrzymuje na paznokciach dobre trzy dni (przy intensywnym trybie życia: zmywanie, gotowanie, sprzątanie).

Pędzelek bardzo łatwo i dokładnie rozprowadza lakier po płytce, dodatkowo wystarczy jedna warstwa, aby kolor był intensywny i głęboki. Jedna warstwa lakieru niezaprzeczalnie wpływa n jego wydajność. A zdarzały mi się już lakiery, że potrzebne były nawet trzy warstwy...

Nie matowieje i kolor nie blaknie z mijającymi dniami.

Nie zawiera szkodliwego  toluenu, formaldehydu i dibuthylphtalate! 

Zdecydowanie polecam!

 

 

Kobieco, pięknie, prosto- poleca kosmetyki Quiz!

Klikamy 'Lubię to' i bierzemy udział w rozdaniu kosmetyków Quiz, aż trzy osoby wygrają!

 

Trzymajcie się kochani i zapraszam Was na mój kanał na YT (dziękuje za 127 subów) i Facebooka !

 

 

Zdjęcia w związanych włosach na moim blogu chyba jeszcze nie było, dlatego jest i to :-) Swoją drogą z najlepszą na świecie Anią po jej egzaminie maturalnym z rozszerzonej historii :-)

17:16, weronikarudnicka
Link Komentarze (14) »
niedziela, 19 maja 2013

 

Hej kochani,

Dzisiaj powitałam Was zdjęciem, które zostało zrobione podczas kręcenia teledysku, już jutro o 19stej premiera, oczywiście wrzucę tutaj link :-) (A na koniec notki- solidna porcja kadrów z planu).

Swoją drogą, czy jestem złym człowiekiem ponieważ najchętniej pozabijałabym wszystkie komary albo przyczyniłabym się do wyginięcia ich gatunku?

Ale, nie o tym wszystkim chciałam dzisiaj pisać. Przez cały dzień chodzę z przemyśleniami dotyczącymi bólu. Jestem dziewczyną, więc powinnam być na niego wyczulona i płakać, gdy tylko coś mnie zaboli. Tymczasem wczoraj wybiłam sobie palca u stópki (a może nawet złamałam) i nawet nie pamiętam kiedy?! Po kilku godzinach dopiero zobaczyłam, że wygląda jakoś sino i spuchnięto... Natomiast dobry tydzień temu nabiłam sobie siniaka na łydce wielkości pięści i zabijcie mnie, ale nie wiem kiedy. I tak jest zawsze, wszelkie poparzenia, siniaki, stłuczenia- widzę dopiero, gdy coś "nie tak" jest na skórze. Dobrze pamiętam jak z popsutą kostką, którą później wsadzili mi w gips przeszłam 3.8km (za pomoc dziękuje google maps), a na dodatek w szpileczkach! I tak jakoś to było, że ból w takich przypadkach nigdy nie był objawem. Natomiast, gdy przychodzi ból głowy, zatok czy żołądka- to nawet najmniejszy rozkłada mnie na części pierwsze. Ot takim skomplikowanym organizmem jestem.

 Dzisiaj zabieram Was do świata profesjonalnych kosmetyków do pielęgnacji twarzy i ciała BANDI

 

Żel myjący do twarzy, Young Care

 

 

Cerę to ja mam kapryśną, ale życia sobie nie wyobrażam bez dobrego żelu do mycia twarzy. Od wielu lat mam w zwyczaju co wieczór użyć właśnie takiego specyfiku. I miewałam i lepsze i gorsze i zupełne średniaki. A było też tak, że po jednym użyciu wywalałam żel, bo wypalił mi twarz. A jak było z tym?

Nie wywaliłam go po pierwszym użyciu, więc już sukces :-) Zużyłam do tej pory ponad 3/4, wiec to też dobrze wróży. Ma jedną wielką zaletę: niweluje nadmiar sebum! Nie sądziłam, że dorwę kosmetyk, który faktycznie sobie z nim poradzi. Cera wygląda lepiej, oczywiście przydałoby się jeszcze kilka poprawek, żeby było idealnie. Ale, czy redukcja sebum nie jest wystarczającym argument za żelem?

 

 

Pachnie brzoskwiniami, a brzoskwinie to lato, a to natomiast kojarzy mi się ze szczęściem. Czy trzeba chcieć więcej?

Konsystencja jest bez zarzutu, typowa dla żelu, fajnie ślizga się po twarzy i dobrze zmywa resztki podkładu.

Nie podrażnił mnie, ani nie uczulił, nie wywołał większej fali pryszczy, więc jest okej :-)

 

 

Zapomniałabym! Nie wysusza skóry. Dodatkowo wystarczy bardzo mała ilość, aby dobrze umyć całą twarz, co przyczynia się do zwiększenia jego wydajności- bardzo na plus. A po samym umyciu twarz jest gładka jak po dobrym peelingu.

Opakowanie jest proste i bardzo praktyczne. Przezroczysta butelka pokazuje nam ile kosmetyku pozostało, a sam dozownik jest rewelacyjnym rozwiązaniem.

 

 

Bąbi jak zawsze jest wiernym pomocnikiem :-) Myślę, że jego jedyną wadą jest dostępność, aczkolwiek zawsze żel można zamówić na stronie internetowej Bandi

Polecam :-)

Tymczasem, kilka kadrów z kręcenia teledysku:

 

 

 

 

 

Teledysk kręciło: REPPO Creative Group do kawałka Maskota- Dziękuje za nic

 

Trzymajcie się kochani i zapraszam Was na mój kanał na YT (dziękuje za 124 suby i 10412 wyświetleń filmików!) i Facebooka ! 

00:49, weronikarudnicka
Link Komentarze (9) »
piątek, 17 maja 2013

 

Cześć kochani,

Życie składa się z wielu niesamowitych chwil i niezapomnianych przeżyć. Jest ciągiem małych cudów i cudowności, ale wiecie co jest w nim najlepsze? To uczucie, że możesz wszystko i to uczucie, że przecież masz już wszystko, o co kiedyś tak zawzięcie walczyłaś.

Mam świetnego chłopaka, który zabiłby za mnie i oddałby swoje życie dla mnie. Mam niezastąpioną przyjaciółkę i przyjaciela jakieś (445km stąd :< ). Rodziców, którzy akceptują każdą moją decyzję i pozwalają mi się w nieskończoność uczyć na własnych błędach. Swoją drogą, jak już jesteśmy przy temacie nauki to ustny język polski rozwaliłam na 100%! Czyli 20pkt na 20 :-) W środę z cudownymi ludźmi jadę nad jezioro i będę mogła całym dniami wdychać powietrze przepełnione szczęściem. A gdyby tego było mało to pracuję nad PR kolejnej firmy, tym razem Quiz Cosmetics (zapraszam do polubienia na FB) :-)) Wraz z Dominikiem dostaliśmy akredytację na rapową ucztę, więc powstanie maaaasa wywiadów i zdjęć! :-) Matko, mam ostatnio tak udane życie, że już sama nie wiem jak kiedyś mogłam powątpiewać w przyszłość. A nawet udało mi się zagrać w teledysku Maskota (główną kobiecą rolę), wrzucę potem zdjęcie z planu filmowego :-)

Tymczasem zapraszam do przeglądu nowych współprac:

 

 

Cudowności od Skarbu Matki, zdecydowanie nie ma nic lepszego od budyniu!

 

 

Ulubione kolory lakierów do paznokci od Nail Tek

 

 

Piękne ramiączka do biustonosza, plasterki do ubrań od Julimex

 

Przechodząc do recenzji, dzisiaj zabiorę Was do delikatnego świata Białego Jelenia

 

 

 

 

 

Żel pod prysznic, hipoalergiczny, babka lancetowata i dzika jabłoń

 

 

To strzał w dziesiątkę dla wszystkich, których łatwo wysypuje, podrażnia, szczypie i swędzi. To bardzo delikatna (i niesamowicie pachnąca) ochrona skóry wrażliwej. Żel dokładnie oczyszcza, pozostawia nutkę zapachową na skórze i przynosi ukojenie zmysłom. Nie jest "naszprycowany" chemią, a sam jego zapach nie jest chemiczny. Czy nie jest to ulga i odetchnięcie od przesłodzonych żeli pod prysznic?

 

 

Co jest w nim najfajniejsze? Może to bardzo płytkie, ale fajnie się pieni. Lubię jak mała ilość żelu na gąbce szybko przeistacza się w delikatną piankę, którą mogę uraczyć swoje ciało. Jest bardzo wydajny i bardzo tani. Konsystencja idealna, a kolor przypomina mi zieloną herbatkę, która przywodzi mi na myśl spokój, polankę i ulgę od wszelkich trosk. Świetnie zrobiona butelka, nie ucieka z mokrych rąk, zatyczka nie wyłamuję się od mocniejszego szarpnięcia. 

 

 

W żadnym razie nie wysusza skóry, dzięki czemu nie muszę balsamować się po każdym prysznicu, a w ciepłe dni potrafię kąpać się trzy, cztery razy :-) Skóra pozostaje nadal w dobrej kondycji :-)

Produkt nie jest przekombinowany, dzięki czemu sprawdzi się idealnie dla każdego typu skóry i w każdym wieku. No i kolejną zaletą jest jego dostępność- można go dorwać przecież wszędzie :-)

Jak dla mnie rewelacja, polecam każdej z Was :-)

 

 

 Trzymajcie się kochani i zapraszam Was na mój kanał na YT (dziękuje za 122 suby!) i Facebooka !  Dziękuje za duże zainteresowanie moim askiem:  KLIK

aaa! zapomniałabym! :-) Jeszcze fotka z kręcenia teledysku :-)

 

 

Jak tylko produkcja ujrzy światło dzienne to się pochwalę :-)

23:24, weronikarudnicka
Link Komentarze (14) »
sobota, 11 maja 2013

 

Witajcie kochani,

nie było mnie, bo tak jak Was uprzedziłam- tydzień maturalny. Przede mną jeszcze trzy egzaminy, dlatego pełną piersią odetchnę dopiero po 22. A jak poszły mi te? Było zdecydowanie łatwiej niż myślałam, że będzie. Polski rozszerzony to egzamin, który poszedł mi najlepiej, cudowny temat- mogłabym pisać i pisać.

Co do zdjęcia powyżej, moja miłość do Bąbla i autora fotki trwa mocno i niezachwianie. /silencevisionphotography.wordpress.com/

Nowe współprace:

 

 

Kosmetyki kolorowe od firmy Quiz Cosmetics

 

 

Collagen od Medacol, używała któraś z Was? Jak efekty?

 

 

Programy edukacyjne od Akademii Umysłu

 

 Dzisiaj zapraszam Was do świata Maszynek do Golenia i zapalniczek od BiC.

 

ULTRA KOBIECE ZAPALNICZKI

 

 

Zapalniczka to niezawodny produkt  przeznaczony do codziennego użytku. Przoduje zasadzie, że każda z Nas powinna jedną mieć w swojej torebce. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta:

- Śpieszymy się na spotkanie, a tu "nagle" wystaje nam nitka z sukienki- łatwo możemy ją spalić.

- Gdy urwie nam się zawleczka od Tymbarka, podważamy denko zapalniczką.

- Miłosne wyznania na drzewach najlepiej wydrapuje się właśnie dnem zapalniczki.

- Zimno, ciemno, pusto- podchodzą do Nas "podejrzane" typki z pytaniem: Masz ognia? Lepiej wtedy go mieć.

I mogłabym tak wymieniać i wymieniać. Dlatego warto ją mieć przy sobie. A jak już ją posiadamy, to nie warto kupować byle jakiej.

 

 

Zapalniczki Miss BiC mają bardzo kobiecy design. (Dzięki czemu, żaden facet nam jej nie podkradnie). Widoczne powyżej wzory są tłoczone, dzięki czemu zapalniczka nie wysuwa nam się z rąk. Świetnie współgrają z każdym kolorem paznokci i pasują niemalże do każdej stylizacji- są po prostu modne.

 

 

Serdecznie polecam, wad nie zaobserwowałam :-)

 

Czas na WIELKI TEST MASZYNEK DO GOLENIA

W teście udział biorą:

 

 

Wydawać by się mogło, że depilacja jest tematem wstydliwym- mimo wszystko, uważam, że nic co kobiece, nie powinno być nam obce. Dlatego warto testować różne metody usuwania włosków i wybrać najlepszą dla siebie.

Najlepszą dla mnie są właśnie maszynki, kupuję różne, raz męskie, raz specjalnie dla kobiet, droższe, tańsze, czasem po prostu, która mi pierwsza w sklepie wpadnie w ręce.

Pod lupę wzięłam trzy maszynki i każdej z nich postawiłam 5 wyzwań.

1. Jak radzi sobie z jednodniowymi włoskami.

2. Jak rodzi sobie z trzydniowymi włoskami.

3. Ostrze, ostrość.

4. Design, poręczność.

5. Podrażnienia.

W ostatecznym rozrachunku, odpowiem na pytanie: Czy warto kupować droższe maszynki?

 

 

BiC flexi Lady

Flexi Lady ma trzy niezależnie ruszające się ostrza, które gwarantują nie tylko bezpieczne, ale i precyzyjne golenie. Posiada również pasek nawilżający z dodatkiem witaminy E , który dodatkowo pielęgnuje suchą skórę.

Cena: 12zł / 3szt.

1. Jak radzi sobie z jednodniowymi włoskami: Usunęła je bardzo dokładnie, mimo, że były króciutkie, nie poraniła skóry na nogach i nie spowodowała małych stanów zapalnych.

2. Jak rodzi sobie z trzydniowymi włoskami: Perfekcyjnie, ruchoma główka usunęła bez problemu każdy włosek.

3. Ostrze, ostrość: Trzy ostrza są dobrze wyprofilowane, nie zdarzyło mi się, żadne mocniejsze zacięcie- jedynie kilka drobnych, zapewne przez pośpiech. Dodatkowo ma ściąganą główkę! Rewelacyjny pomysł- dzięki temu nie połamała się w kosmetyczce, gdy jechaliśmy do Milicza. To moja pierwsza maszynka ze ściąganą główką :-)

4. Design, poręczność: W paczce znajdują się trzy maszynki- każda innego koloru. Super sprawa w przypadku, gdy dzielimy łazienkę z drugą kobietą :-) Na rączce znajdują się wgłębienia, dzięki, którym maszynka nie wyślizguje nam się z mokrych rąk.

5. Podrażnienia: brak, a muszę podkreślić, że nogi golę bez użycia pianki, pod ciepłym strumieniem wody.

 

Tańsza maszynka dorwana w Tesco:

1. Jak radzi sobie z jednodniowymi włoskami: Potraktowała moją skórę baaardzo brutalnie, wszędzie stany zapalne, krostki, a jedynie chciałam pozbyć się maciupkich włosków.

2. Jak rodzi sobie z trzydniowymi włoskami: Bez zarzutu, jednak bardzo szybko się tępi i golenie nóg staje się uciążliwe.

3. Ostrze, ostrość: Bardzo mocno się nią zacięłam w okolicach kostki, a blizna pozostanie pewnie na całe lato- to przez brak ruchomej główki. Maszynka nie dopasowuję się do kształtu nogi.

4. Design, poręczność: Taka zwykła maszynka, trochę tandetnie wyglądająca- to wszystko.

5. Podrażnienia: Widoczne, krew się lała. 

 

 

BiC Soleil Bella:

Bella harmonijnie łączy najwyższą precyzję męskiej maszynki do golenia z pięknem kobiecej linii, otulonej aromatem mleka kokosowego. Ruchoma głowica z czterema ruchomymi ostrzami i dodatkowym paskiem nawilżającym bezpiecznie i delikatnie ogoli nawet najdelikatniejsze obszary kobiecego ciała.

Cena: ok. 16zł / 3szt

1. Jak radzi sobie z jednodniowymi włoskami: bez najmniejszego problemu! Nogi są gładkie, aksamitne i co najważniejsze- nie przesuszone. Często jak golimy minimalne włoski, to skóra staje się jakby pocięta na pierwszej warstwie, bardzo wysuszona i wręcz się łuszczy.

2. Jak rodzi sobie z trzydniowymi włoskami: nie zauważyłam, najmniejszego zarzutu :-)

3. Ostrze, ostrość: Cztery ruchome ostrza mówią same za siebie. Z mojej strony dodam tylko, że ruchoma główka- to podstawa dobrze ogolonych nóg.

4. Design, poręczność: Jest większa od zwykłej maszynki- co jest ogromnym plusem. Pokryta jest gumą, co ułatwia nam golenie się z mokrymi łapkami.

5. Podrażnienia: brak, nogi wyglądają idealnie, kilka razy zdarzyło mi się nie posmarować ich balsamem, ale nie było to w żaden sposób widoczne. Maszynka ich nie wysusza, nie podrażnia i nie traktuje brutalnie :-)

 



Czy warto kupować droższe maszynki?

Nogi pokazujemy każdego lata, chcemy być piękne i wyglądać cudownie, dlatego warto kupować droższe maszynki, które nie potną naszych nóg i nie spowodują brzydkich blizn, które będą się rzucać w oczy, gdy tylko opalą się nogi. Ruchoma główka to podstawa, a gdy dodatkowo jest ściągana- to po prostu rewelacja. Dobrze wyprofilowane ostrze, to połowa sukcesu, druga tkwi w poręczności. Całą sobą polecam Wam Maszynki do Golenia BiC- mi krzywdy nie zrobiły :-)

 

BIC-Mini-Site-HP-PO-3

 Tyle z recenzowania (wracam do nauki):

 Trzymajcie się kochani i zapraszam Was na mój kanał na YT (dziękuje za 107 subów!) i Facebooka ! 

 

Rozdanie:



 

Dziękuje za duże zainteresowanie moim askiem:  KLIK Możecie pytać :-)

 


15:56, weronikarudnicka
Link Komentarze (15) »
piątek, 03 maja 2013

 

Cześć kochani,

Dzisiaj wróciliśmy z trzydniowej majówki. Pogoda się nie popisała, ale kreatywni się nie nudzą :-) Narobiliśmy trochę zdjęć, spotykaliśmy się ze znajomymi Dominika, odwiedziliśmy zalew, park i parę innych miejsc- trochę tego było :-) Naprawdę fajne trzy dni, zero stresu maturalnego, pełen chill, momentami traciłam oddech ze śmiechu :-) Jak tylko napiszę maturę to chcę znowu wrócić do Milicza, polubiłam to miejsce. I w dzień odbioru wyników maturalnych zarezerwowaliśmy sobie już apartament nad jeziorem- jakie wyniki by nie były, to będziemy balować :-)

A jeśli chodzi o same egzaminy, to stres zżera mnie na najwyższym poziomie, dlatego szprycuje się tabletkami i nervosolem... niech już będzie wtorek, środa, czwartek, piątek, poniedziałek itd...

Dzisiaj zapraszam Was do świata soczewek, które od grudnia towarzyszą mi każdego dnia. (Za żadne skarby nie wróciłabym już do okularów)

 



Wielofunkcyjny płyn evo2lution

 

 

Płynu do soczewek nie można kupować przez przypadek i byle jakiego. Dobry płyn, to płyn wielofunkcyjny, który dezynfekuje, nawilża, płucze i bezpiecznie przechowuje wszystkie rodzaje soczewek kontaktowych.  Evo2lution taki jest! Dodatkowo nie powoduje przyklejania się soczewki do oka (wszyscy, którzy noszą wiedzą o co chodzi), oko czuje się świeżo i komfortowo przez wiele godzin :-)

 

 

Jeśli chodzi o czyszczenie soczewki to nie mam mu nic do zarzucenia. Wg zapewnień producenta usuwa drobnoustroje i osady białkowe, dzięki czemu zachowamy największy poziom higieny oczu. Dodatkowo od kiedy używam tego płynu nie muszę używać kropli do nawilżania oczu, stały się one zupełnie bezużyteczne :-)

 

 

Jeśli chodzi o skład to, jest bardzo dobry- zawiera same najpotrzebniejsze składniki pozwalające utrzymać soczewkę w stanie higienicznym i bezpiecznym dla naszego oka. Jak sami wiecie, unikam wszystkiego co ma zbędne dodatki, ponieważ najchętniej używałabym samych EKO kosmetyków :-)

Płyn jest naprawdę wydajny, 360ml starczy mi na kilka miesięcy :-)

 

 

Typ: Wielofunkcyjny płyn do pielęgnacji soczewek
Wymagane środki dodatkowe: brak
Termin ważności: co najmniej 12 miesięcy od daty zakupu

Zawartość opakowania: 360 ml płynu do soczewek oraz pojemnik na soczewki 

Cena: 21,99zł./ 360ml warto, warto, warto!

Dodatkowo do płynu dostaniemy opakowanie na soczewki:

 

 

Opakowanie jest okej, wyraźnie zaznaczone L i R, solidne, szczelne, wysokie- wszystko w porządku :-) Płyn jak najbardziej polecam i zaręczam, że poczujecie znaczną różnicę, oko jest naprawdę w dużo lepszej kondycji, czuć świeżość i nawilżenie :-)

 

 Pojemniczek na soczewki Zwierzątka , żabki :-))

 

 

Moja miłość od pierwszego wejrzenia, moja miłość i miłość Bąbelka :-) Opakowanie jest po prostu the best! Podbija serca wszystkich wszędzie :-) Wykonane jest z plastiku wysokiej jakości i posiada certyfikat CE.  Nie tylko wygląda, ale i spełnia swoje podstawowe funkcje. Przechowywane w nim soczewki są  zabezpieczone przed powstawaniem wszelkiego typu uszkodzeń na ich powierzchni. Polecam, są jeszcze dostępne wzory:

- pojemnik na soczewki szary hipopotam
- pojemnik na soczewki fioletowy smok
- pojemnik na soczewki różowa świnka
- pojemnik na soczewki żółty słonik
- pojemnik na soczewki niebieski miś

Chce mieć je wszystkie! Cena tylko 7,99zł. :-)

Etui na pojemniczek na soczewki



 

To jest dopiero rewelacja, nie sądziłam, że, aż tak je polubię. Jest idealne podczas podróży, łatwo mogłam zdjąć soczewkę, zdrzemnąć się i założyć ją ponownie. Soczewki nie gubią się w torebce dzięki temu, że etui jest troszkę większe, a lusterko jest wielofunkcyjne (można również poprawić makijaż). Prezentuje się bardzo elegancko i kobieco :-) 

Cena: 12zł, to naprawdę przydatny gadżet :-)

 

2a2+renu+animals.gif

renu+ao+animals.gif

oasys+evo2lution+ramka.gif

 

Myślę, że każdy użytkownik soczewek znajdzie coś dla siebie na kontaktowe.pl

A ja polecam Wam sklep całą sobą :-)

No i, że dawno nie robiłam sobie zdjęcia do lustra, to taka tam foteczka :-))

 

 

Trzymajcie się kochani i zapraszam Was na mój kanał na YT (dziękuje za 95 subów!) i Facebooka !  Dziękuje za duże zainteresowanie moim askiem:  KLIK

22:50, weronikarudnicka
Link Komentarze (11) »
wtorek, 30 kwietnia 2013

 

Witajcie kochani,

piękne tulipanki, prawda? :-) Od najlepszego chłopaka jako romantyczne zakończenie wieczoru :-) Jutro wyjeżdżamy na trzydniową majówkę do Milicza, posiedzimy nad stawami, pospacerujemy, porobimy zdjęcia :-) Także przygotowania do matury zawieszone na trzy dni :-) Ehh, już po tej największej "schizie" maturalnej, tonach łez i bezradności czas po prostu nic nie robić i niech się dzieje wola CKE.

Chwaliłam się Wam ostatnio zakupem nowych szpilek i już sama siebie zrozumieć nie mogę. Kobieta chce ładnie wyglądać- to oczywiste. Więc tupta sobie cały dzień w tych swoich 13cm obcasikach, biega do autobusu, potyka się o nierówności chodnika, a nocą nie może spać bo boli ją kręgosłup. Gdzie tu logika?

Swoją drogą poszłam ostatnio na spacer i tak idę, idę, idę i nagle: "O ktoś zgubił zegarek!, a nie to ja zgubiłam zegarek! Ale, to było rok temu..." I tak właśnie po roku zegareczek wrócił do właścicielki :-)

Jeśli chodzi o współprace, to u mnie:

 

 

Kosmetyki z Apteki  Zakochana w każdym jednym kosmetyku, fluid spisuje się genialnie, nie mówiąc już o żelu punktowym :-) Będzie co recenzować :-)

 

Współpraca ze sklepem 

 

 

Wiadomo, że najbardziej jestem zakochana w poszewce z naszym zdjęciem, swoją drogą Olka w rodzinie nie mam, ale poszewka będzie jak najbardziej do spania :-)

 

 

 

Wcześniej kupiłam sobie w tym sklep torbę z napisem: ,,Tata zawsze powtarzał: jeśli chłopcy Cię nie lubią to znaczy, że są gejami." :-) Fajne są takie gadżety :D

Czas przejść do recenzji i nie wychodzimy z klimatów biżuterii :-)

 Bransoletka od:

Bransoletki


 

 

 

Jest to bransoletka stworzona z zamszowych tasiemek.  Listki są  elementami antyalergicznymi, które nie zawierają w sobie cynku i ołowiu. Warto wspomnieć, że moje cudo zostało stworzone ręcznie przez osoby z pasją. Każdy z nas, samodzielnie może wybrać kolor sznureczków i kształt zawieszki. Ja postawiłam na cztery listki, które symbolizują cztery najważniejsze rzeczy w moim życiu.

 

 

Wybrałam czarny rzemyk ponieważ to najbardziej klasyczny i konserwatywny kolor.  Jest wiecznie modny i doskonale pasuje do każdego koloru. Stanowi świetnie połączenie i dopełnienie stroju.  Swoją drogą wg Indian kolor czarny oznacza życie :-)

 

 

Muszę zaznaczyć, że bransoletka wygląda dużo gorzej na zdjęciach niż w rzeczywistości, a wszystkiemu są winne moje marne umiejętności fotograficzne. Listki zabezpieczyłam lakierem bezbarwnym, żeby nie starła się z nich emalia i nie stały się różowe- jednym słowem przedłużyłam życie bransoletce. Wam również polecam zabezpieczać swoją biżuterie bezbarwnym lakierem :-)

 

 

Regulowane zapięcie jest również ogromnym plusem, bo są takie stylizacje, kiedy fajnie wygląda mocno opięta bransoletka, a są takie, gdzie lepiej jak luźno opada na dłoń. Nie mówiąc już o listku, który jest przy zapięciu- bardzo fajnie ozdabia tył :-)

 

 

Koszt takiej ozdóbki to 29.90zł. Myślę, że to świetny prezent dla przyjaciółki, mamy, a także samej siebie. Lubię biżuterie, która jest spersonalizowana, a Clover właśnie taką produkuje :-)

Pokaże Wam jeszcze zdjęcia, które robił Dominik http://silencevisionphotography.wordpress.com/

Stylizacja właśnie z wykorzystaniem owej bransoletki :-)

 

 

 

 Trzymajcie się kochani i zapraszam Was na mój kanał na YT (dziękuje za 90 subów!) i Facebooka ! 

 

aaa! i założyłam jeszcze aska: KLIK Możecie pytać :-)

16:37, weronikarudnicka
Link Komentarze (11) »
sobota, 27 kwietnia 2013


Witajcie kochani,

Mama zawsze mi powtarzała, że kiedy nie mogę zasnąć, mam zacząć czytać nudną książkę. I tak właśnie dwa dni temu o 01:30 w nocy wzięłam podręcznik z matematyki, po przerobieniu 70zadań okazało się, że jest 5:30. Wstałam od biurka, zrobiłam sobie herbatkę, posprzątałam pokój, potem resztę mieszkania i pojechałam na zakupy. Po wybraniu dwóch nowych par szpilek, tym razem postawiłam na 13cm wiosenne modele, wróciłam do domku, przytuliłam się do Dominika i zasnęłam. Stres maturalny i przyszłościowy wykańcza. Znalazłam jeszcze fajne kierunki na Uniwersytecie Ekonomicznym. Jeszcze chwila i pójdę na Politechnikę..

 

Jeśli chodzi o współprace, tych kilka:

 

 

CloverBransoletka od Clover (sama mogłam wybrać model)

 

 

Płyn do soczewek i trzy świetne opakowania na soczewki (zakochana w żabkach :-) ) od Kontaktowe.pl

 

 

 Żel do mycia twarzy i masa próbek od Bandi

 

 

Fitomed I  łagodne kosmetyki ziołowe od Fitomed

 

Jeśli chodzi o recenzje to, dzisiaj wkraczamy w świat biżuterii od Jubileno

 

Jubileno | Biżuteria Artystyczna | Biżuteria Sztuczna | Tania Biżuteria | Naszyjnik | Kolczyki |

W ramach współpracy otrzymałam obrożę, opaskę do włosów i komplet bransoletek. 

Opaska do włosów Goldy

 

 

Opaska, a raczej złota siateczka do nawet nie "ogarnięcia", a ozdobienia włosów.

Wśród zalet należy wymienić przemyślane mocowanie, ponieważ gdy pęknie nam gumeczka, możemy łatwo przymocować inną. Dzięki czemu opaska wydaje się być nieśmiertelną.

Jeśli chodzi o kolor, to dla mnie złoty jest zbyt intensywny, przez co wygląda trochę tandetnie. Szkoda, że nie jest dostępna w innych odcieniach (czarny, srebrny). Mimo wszystko na moich ciemnobrązowych włosach wygląda okej.

 

 

W moim przypadku opaska lepiej wygląda założona do koka niż do loków. Koraliki są starannie pokryte farbą, która nie odpryskuje się, ani nie ściera.

Opaska łatwo dostosowuje się do kształtu głowy i fryzury.

 

 

To tani (jedyne 10zł.) i modny sposób na wprowadzenie zmian w naszej fryzurze, kok przestanie być już zwykły, a  stanie się awangardowy. Z odpowiednimi dodatkami fryzura równie dobrze sprawdzi się w klubie jak i podczas zwykłego spaceru.

Jak dla mnie, to fajny dodatek na wiosnę i lato :-)

 

Komplet bransoletek

 

 

Największą ich wadą jest kolor. Są białe- to mi nie przeszkadza, ale szybkość brudzenia się i owszem. Ubrałam je dwa razy i pod dwóch razach, te materiałowe wyglądają już po prostu brzydko. Dopóki nie wynajdę skutecznego i delikatnego sposobu na dopranie ich to będę narzekać :-)

 

 

Jeśli chodzi o samo wykonanie- jest okej, typowe dla tego typu bransoletek. Cisze się, że elementami jest złota, a nie srebrna, ponieważ jak wiemy w takich przypadkach "srebrny" szybko się ściera i robi się różowy, złoty jakby chwilkę dłużej żyję. Aczkolwiek, żeby zapobiec takiemu ścieraniu wystarczy, że zamalujecie te elementy bezbarwnym lakierem do paznokci :-)

 

 

Materiałowa bransoletka jest taka trochę śmieszna, przypomina mi siatkę, którą umieszcza się w oknie przeciw komarom :-) Myślę, że zdecydowanie lepiej wyglądałaby owinięta tasiemką czy koronką. Jednak jak się nosi cały komplet to wygląda fajnie, ożywia i stylizację i rękę. Ale, jak ją wyprać to nadal nie wiem...

 

 

Bransoletki jak najbardziej polecam, wyglądają uroczo, można je nosić razem, osobno albo mieszać z ringami, które mamy w domu. Sposobów jest wiele :-)

 

Obroża

 

 

Piękny, prosty dodatek. Spisuję się podczas eleganckich wieczorów i zwykłych wypadów na miasto. Aby lakier szybko nie zszedł zabezpieczyłam ją bezbarwnym lakierem :-) Świetnie wygląda pod kołnierzyk, ale też do głębokich dekoltów. Modna nastała na nią dwa sezony temu, ale myślę, że jeszcze przez kilka będzie must have.

 

 

Główną wadą jest to, że wszystko na niej zostaje. Wystarczy lekko dotknąć i już ślad palca, w pośpiechu rozpylić perfumy i wszelkie kropelki na niej pozostaną. Podczas noszenia, kilka razy przecierałam ją chusteczką- bo jakoś tak widać.

Obroża układa się krótko przy szyi, dlatego polecam ją szczupłym kobitką. Co najważniejsze, nie obciera, nie rani i nie jest ciężka :-) 100% komfort noszenia :-)

 

Zapraszam Was do zapoznania się z ofertą sklepu Jubileno, gdzie za grosze kupicie modne dodatki :-)

 

 Trzymajcie się kochani i zapraszam Was na mój kanał na YT (dziękuje za 88 subów!) i Facebooka ! 

19:54, weronikarudnicka
Link Komentarze (10) »
środa, 24 kwietnia 2013

 

Cześć kochani,

Miałam wczoraj sytuację rodem ze współczesnego Romea i Julii, bowiem mój przyjaciel w środku nocy zatrzymał się pod moim domem. Uchylił szybę swojego samochodu, zadzwonił do mnie przez telefon i powiedział, że mam podejść do swojego okna. Potem już tylko usłyszałam: Cieszmy się z małych rzeczy bo wzór na szczęście w nich zapisany jeeeest... :-) Na koniec tylko dodał: "zamówiłem ją dla Ciebie" :-) I jak tu nie wierzyć w człowieka? :-)

No i mój mały sukces, czyli udało mi się przedłużyć umowę o pracę i po próbnym miesiącu chcą mnie dalej :-)! PR Perfum do Wnętrz :-)

A na zdjęciu powyżej oczywiście Bąbelek :-)

Jeśli chodzi o nowe paczki, to u mnie w domku:

 

Jubileno | Biżuteria Artystyczna | Biżuteria Sztuczna | Tania Biżuteria | Naszyjnik | Kolczyki |Jubileno i komplet bransoletek, obroża i efektowna opaska do włosów- myślę, że fenomenalnie będzie wyglądać do koka :-)

 

Kosmetyki naturalne - leczenie trądziku  BioCosmetics i kwas migdałowy, czyli moja kosmetyczna nowość :-) 

 

Dzisiaj książkowa recenzja, recenzował Marek Bachorski-Rudnicki (najlepszy na świecie tatko)

Książka w ramach współpracy otrzymana od Internetowa księgarnia sensus.pl. Osobowość OdNowa

 

Anna Kuraszyńska - Nawyk wytrwałości. Jak go wykształcić metodą małych kroków



 

Ile to już razy mówiłeś sobie rzucę palenie, schudnę, zrobię to czy tamto? Obiecywałeś i rzucałeś w diabły po krótkim czasie te wszystkie przyrzeczenia. Wiesz, czemu tak się stało? Bo zapomniałeś o wytrwałości.


 

Po książkę Anny Kuraszyńskiej sięgnąłem z lekką dozą sceptycyzmu. Nie ukrywam, że te wszystkie "złote rady" zwykle traktuję, jak jeden ze skeczów Monty Pythona. "Ja nie chcę Wam niczego zaoferować - przyszedłem, bo chce Was okraść", mówi komik i tak do niedawna właśnie myślałem o podobnych pozycjach. I tu się mile rozczarowałem.

 

 

Postanowiłem zagłębić się w tę lekturę. I uważam, że to doskonała literatura. Wreszcie ktoś napisał prawdę, jak to jest z tymi naszymi deklaracjami o rzucaniu nałogu, schudnięciu, czy też o zmianie pracy na inną. Wszystkie te przyrzeczenia to tylko słowa rzucane na wiatr, deklaracje składane byle gdzie i byle jak, równie szybko łamane, jak obiecywane.

Dlaczego tak się dzieje? Bo, jak twierdzi autorka człowiek z reguły chce mieć wszystko od razu. Szybko i najlepiej bezboleśnie. A tu ważne jest coś, co nazywa się wytrwałością. Tej z reguły nam brakuje. Książka natomiast traktuje o tym, jak tą wytrwałość zbudować i jak za pomocą małych kroków robić rzeczy wielkie i wspaniałe.

 

 

W dodatku autorka opisuje w bardzo przystępny i zrozumiały sposób metody nie zanudzając czytelnika. A to już przyznam prawdziwy majstersztyk. Chcesz rzucić palenie? Proszę bardzo, ale zapomnij o tym, że "od jutra nie palę", że to ten "papieros ostatni". W końcu przygotowywałeś swój organizm latami do palenia. Proces rzucania palenia musi więc odbywać się podobnie.

Zrób inaczej. Wyznacz sobie, że od jutra od godziny 8:00 do 10:00 rano nie palisz przez 30 dni. I rób to konsekwentnie. W następnym miesiącu dołóż znów dwie godziny i nie pal od 8:00 do 12:00. I tak, co miesiąc dokładaj po dwie. I to jest właśnie schemat wyjścia z nałogu oparty na strategii małych kroków. Stosując go w takim tempie jak sam decydujesz, uważasz, że po kilku miesiącach nie rzucisz palenia?



 

Owszem nie będzie łatwo, bo pokus po drodze czyha wiele, ale i na te w książce znajdzie się rada. Skoro już zaczynasz wierzyć, że możesz pozbyć się nałogu to może chcesz zrzucić parę niepotrzebnych kilogramów? Nic prostszego, otóż… należy przeczytać książeczkę Anny Kuraszyńskiej! Gwarantuje, że to działa.

 

 

Polecam metodę małych kroków, ja już sprawdziłem, działa fantastycznie!

Autor: Anna Kuraszyńska

Wydawnictwo: Sensus, Luty 2013

Liczba stron: 112

Recenzja ukazała się również tutaj: KLIK

 

 Trzymajcie się kochani i zapraszam Was na mój kanał na YT (dziękuje za 88 subów!) i Facebooka ! 

21:19, weronikarudnicka
Link Komentarze (7) »
wtorek, 23 kwietnia 2013

 

Witajcie kochani,

Coś mnie tak ostatnio napadły nostalgiczne myśli na temat przemijania.Nie tam od razu, żeby coś głębokiego, po prostu jakoś tak przykro się robi jak człowiek skończy liceum i zostaje bez ustalonego rytmu dnia. Nie żebym się nie cieszyła, bo liceum samo w sobie było dla mnie wyzwaniem (na całe szczęście udało mi się je ukończyć ze średnią 4.82, którą chwalę się na każdym kroku) jednak tego "czegoś" będzie brakować. Zaraz po tym przyszły myśli: "a co będzie jak nie dostanę się na studia?", "zostanę nikim" i całe to blablabla. Ostatecznie wybrałam trzy kierunki studiów i gdzieś tam głęboko wierzę, że uda mi się dobrze napisać majową maturę i z dumą będę zdobywać kolejne tytuły naukowe i wyróżnienia. No bo jeszcze w wakacje myślę o zrobieniu certyfikatu z języka :-) Wracając do kierunków, wszystko postawiłam na Uniwersytet  Wrocławski, wybrałam sobie komunikację wizerunkową (ze specjalizacją branding), psychologię oraz dziennikarstwo i komunikację społeczną (ze specjalizacją projektowanie komunikacji i wizerunku instytucji). Gdzie się dostanę to zobaczymy, mimo to trzymajcie kciuki za mnie i trochę za moje marzenia :-)

 

Swoje serducho wkładam jeszcze w jedną sprawę:

 

 

Krystian Słomianny jest uczniem III klasy technikum ekonomicznego w Zespole Szkół im. Tadeusza Kościuszki w Miliczu. Jest to młody, energiczny chłopak, który interesuje się informatyką oraz polityką. 5.04.2013r. zdiagnozowano u niego nawrót białaczki, na którą zachorował w sierpniu 2010r. Po ostrej chemioterapii, która już się zaczęła, konieczny będzie przeszczep szpiku, po którym leczenie jest bardzo kosztowne.

I tak właśnie postanowiłam włączyć się w pomoc :-) Z całego serducha zapraszam Was na majówkę do Milicza! Obiecuję, że będziemy się  świetnie bawić i mam nadzieję, że uda nam się zebrać pieniążki potrzebne na leczenie.

1 maja szykuje się noc w klubowych rytmach, zjadą DJ z całej Polski (!)

2 maja szykuje się iście wyborna RAP uczta! :-)

3 maja szykujemy wielki rodzinny piknik, nauka strzelania do celu, musztra, koncerty i wiele zabaw dla dzieci.

W całej tej zabawie najważniejszy jest Krystian, dlatego proszę Was o pomoc w jakiejkolwiek formie.

Wpadnijcie do Milicza, pomódlcie się za zdrówko Krystiana czy też weźcie udział w aukcjach charytatywnych na jego rzecz.  Więcej info: dlakrystiana.pl


,,Nigdy nie jesteśmy tak biedni, aby nie stać nas było na udzielenie pomocy bliźniemu."

 

Wracając do kosmetycznej części bloga, pokażę Wam tylko nowe współprace:

 

 

Współpraca z firmą BiC i zapalniczki, które chwyciły mnie za serducho :-)

 

 

Współpraca z firmą Biały Jeleń :-)

 

 

I to co kucharki, kuchareczki lubią najbardziej, czyli olej rzepakowy od:

Strona główna

 

Trzymajcie się kochani i zapraszam Was na mój kanał na YT (dziękuje za 88 subów!) i Facebooka ! 

A tak zapraszam maturę do łóżka:

 

22:23, weronikarudnicka
Link Komentarze (9) »
piątek, 19 kwietnia 2013

Witajcie kochani,

Rysunek powyżej to moja reakcja na dzisiejszą pogodę. A wczoraj było tak cudownie, poszłam na długi spacer, zasnęłam na łące i nawet Dominik zarumienił sobie poliki. A dzisiaj co... parasolka, ciepła kurtka i ponuro, strasznie ponuro.

Jeśli chodzi o tytuł, to ostatnio miałam sporo styczności z najprościej mówiąc  nietolerancją wobec innych kultur. Ja utrzymuję stanowisko "przestańmy patrzeć na innych, zacznijmy ich słuchać.'"

,,Kiedy patrzysz mi w oczy i chcesz rękę podać
nie obchodzi mnie do jakiego modlisz się Boga. ( gdzie )
Czy to meczet, czy synagoga,
czy chodzisz do marketu w niedzielę, czy do kościoła.
Więc, głowa do góry,
masz prawo do dumy
i do reprezentowania swojej kultury.
Nieważne skóry kolor, ani długość włosów,
Liczy się dobre słowo, a nie kurwa kształt oczu.
Powód wygląda tak, że jesteśmy równi,
bo jeden kolor ma nasza krew,
ten sam kształt - nasze mózgi.
Jedyne co nas różni to ta presja społeczna,
stereotypy które nam wpajano od dziecka.
Murzynek Bambo w Afryce mieszka,
tak mówiła nam na polskim nauczycielka,
ale teraz ta jędza co słucha radia i księdza
mówi murzynowi, żeby z Polski spieprzał ( przestań ! )
Jedyny komentarz, jaki tutaj się nasuwa:
przestańmy patrzeć na innych,
zacznijmy ich słuchać. ( słuchaj )"  HI-FI Banda- ,,Tacy sami"


Przechodząc do kosmetycznej części bloga, dzisiaj recenzja:

 

Płyn do codziennej ochrony jamy ustnej- DentoFresh Junior o smaku gumy balonowej

 

 

Gdy nasza pociecha wkroczy w szósty rok życia, to oprócz książek i plecaka możemy zaopatrzyć ją w ową płukankę. A żeby ją przekonać do użytkowania, wystarczy zachęcić ją do powąchania i posmakowania płynu. Rewelacja. Ciekawa odmiana od miętowych i eukaliptusowych płukanek, które znam. Ta jest delikatna i każdemu z nas przywiedzie na myśl czasy beztroski i dzieciństwa. No bo kto z nas nie żuł różowych Orbitów? :-)

 

 

A więc jeśli delikatny, ale uzależniający smak i zapach oceniłam pozytywnie. To, co dalej? :-)

Dalej mamy skład:

Zawiera naturalne olejki eteryczne: miętowy, tymiankowy, eukaliptusowy, szałwiowy

i ich składniki: eukaliptol, tymol, mentol.

Olejki eteryczne przede wszystkim niszczą bakterie, które psują nasze ząbki i powodują stany zapalne.

Dodatkowo płyn tworzy warstwę ochronną na naszych zębach ograniczając działanie kwasów, których tak dużo w napojach gazowanych, kawie...

 

 

Informacja, która była dla mnie najważniejsza, to fakt czy płukanka zawiera alkohol, bo jak wiadomo ten wysusza błonę śluzową jamy ustnej i powoduje liczne podrażnienia. Ta jednak go nie zawiera, za co należy się ogromny plus :-)

I jako ciekawostka, jeśli używamy płynu do płukania z zawartością alkoholu to podczas badania alkomatem zostaną wykazane promile :-)

 

 

Opakowanie produktu idealnie wpisuje się w gusta dzieci (no bo to im jest dedykowana płukanka). Jest kolorowe, poręczne i nie wgniata się, gdy kończy się jego zawartość.

Swoją drogą, uważam, że samo szczotkowanie zębów nie wystarcza. Płyn jest dopełnieniem i dodatkowym ich zabezpieczeniem, a jak wiadomo ząbki maluszków są bardzo wrażliwe. No i po użyciu możemy długo cieszyć się świeżym oddechem, świeżym balonowym oddechem :-)

 

 

Dołączona miarka to również ogromny plus, no bo myślę, że każdy z nas miałby problem, żeby tak "na oko" odmierzyć 10ml :-)

Jestem jak najbardziej za, produkt dla mnie nie posiada wad. Możemy dostać go już za 10zł, co w porównaniu z innymi płynami okazuje się bardzo niską ceną. 

250ml, czyli jedna butelka wystarcza na 25 użyć.

Smakuje, pachnie, jest tani, delikatny, z dobrym składem i ma fajne opakowanie- czego chcieć więcej?

 

 

Trzymajcie się kochani i zapraszam Was na mój kanał na YT (dziękuje za 85 subów!) i Facebooka ! 

 

18:02, weronikarudnicka
Link Komentarze (11) »
środa, 17 kwietnia 2013

 

Cześć kochani,

no i jest cudowna, najlepsza, najukochańsza wiosna, wiosenka, wioseneczka. I nawet już wczoraj wylegiwałam się na kocyku (tak naprawdę uczyłam się samych dziwnych rzeczy leżąc na Dominiku, ale Cii..., jakby co to wylegiwałam się). Mam ogromną ochotę na arbuza, takiego świeżego, soczystego arbuza i malinki i wszystkie letnie owoce. I jeszcze na kebaba i sok pomarańczowy :-)) I jak skończę pisać tą notkę to zapakuje Wasze nagrody i jutro przemycę je na pocztę :-)


A jeśli chodzi o recenzję to dzisiaj trzy produkty od firmy:  Flax natural products

 



 Pomadka ochronna do ust

 

 

Zacznę od zapachu (jak zwykle zresztą), pachnie cudownie, słodko, trochę przesłodzono, ale co najważniejsze jak lody truskawkowe.

Opakowanie i całościowy design produktu jak najbardziej okej, mimo kilku upadków opakowanie przetrwało. :-)

Skład w 100% EKO: oliwka, masło shea,wosk, masło kakaowe, filtry UV

Pomadka nadaje ustom blasku, genialnie je rozświetla i nawilża. Spokojnie można ją stosować zamiennie z błyszczykiem :-)

Dobrze regeneruje usta, ale też zapobiega wysuszeniom.

 

 

Jeśli chodzi o smak, to taki trochę jak kredki :))

Długo utrzymuje się na ustach i nigdzie się nie roluje. Łatwa w aplikacji, jeśli chodzi o konsystencje trochę zbyt twarda. Z drugiej strony dzięki temu, że jest twarda nie łamie się :-)

Cena: 9,99zł -> polecam :-)

 

 

Szampon do włosów farbowanych

 



Nie ukrywam, że narobiłam sobie problemów jak w styczniu zachciało mi się pofarbować włosy. Teraz muszę je farbować ciągle, a przez to moje loczki straciły swój dawny blask, jedwabistość i sprężystość. Ratuję je jak mogę, maskami, maseczkami, odżywkami, jedwabiami... jednak nie mogę zapomnieć, że dobry szampon do włosów to podstawa.

W przypadku włosów farbowanych najważniejszy jest skład szamponu, musi je chronić, a nie dodatkowo wysuszać. A ten EKO Szampon skład ma idealny: oliwka, czerwone winogrono, wasabi, krameria triadra (pastwin trójpręcikowy), miód, lycopene (pigment z pomidorów), proteiny pszenicy, pro-witamina B5

 

 

Szampon świetnie pachnie jak czerwone winogrona. Mi od razu na myśl przywiódł grecki targ, gdzie można było dostać te owoce w znakomitej jakości.

Dobrze się pieni i nie plącze włosów. Troszkę obciąża włosy, co w przypadku loczków jest oczekiwanym rezultatem, ponieważ wiadomo- sianko nie wygląda powalająco :-)

Nie wiem czy włosy się szybciej po nim przetłuszczają czy nie, bo swoje myje każdego wieczoru.

Buteleczka jest bardzo poręczna, a dozownik wprost idealny, lubię takie rozwiązania, ponieważ lubię kontrolować ilość wylewanego płynu.

 

 

Konsystencja troszkę za rzadka, jednak można ją przeżyć. Nie uczulił ani skóry głowy, ani twarzy.

Po umyciu włosy ładnie błyszczą i dobrze się układają. Nie próbowałam go bez użycia odżywki bez spłukiwania, dlatego też może to być troszkę nieobiektywna ocena.

Co najważniejsze, włosy powoli, bardzo powoli zaczynają przypominać te sprzed okresu farbowania.

Jeśli chodzi o obietnicę producenta, czyli zwiększoną objętość- nie zauważyłam.

Cena: 32,00zł

 

 

BIO fluid nawilżający do twarzy

 

 

To zdecydowanie mój produkt zagadka, w sieci nie znalazłam na jego temat zbyt wiele informacji, jedynie kilka na zagranicznych stronach. Jednak przyszedł do mnie w samą porę,  ponieważ niesamowicie uczulił mnie krem od La Roche-Posay, moja cera wygląda tragicznie, a ja nie wiedziałam co robić... I tak nie wiele myśląc, zaczęłam wklepywać ten kremik w twarz.

 

 

Mimo całej gamy zalet, zacznę od największej wady- zapach. Byłam po prostu zszokowana jego zapachem, to jakby mieszanka chloru i mocnych środków czystości- okropny. Mimo to, stosowałam go i stosuję, za każdym razem, gdy mam go wklepywać powtarzam sobie: będziesz dzięki niemu piękniejsza, dla urody trzeba cierpieć...

No, ale wracając do zalet, w dwa dni poradził sobie z rozległym stanem zapalnym na mojej buźce. Nie uczulił mnie, tylko cudownie leczy mnie ze wszystkich krostek i innych okropności.

Świetnie nadaje się pod makijaż, dzięki niemu fluid i puder dobrze się rozprowadzają. Już po pierwszym użyciu widocznie zredukował ilość sebum na mojej twarzy.

 

 

Skład maluje się na zdjęciu powyżej i jest po prostu najlepszy.

Moja cera wygląda na zdrowszą, wszystkie suche skórki zostały idealnie nawilżone- rewelacja.

Ja po krem, mimo zapachu, na pewno sięgnę ponownie- niech się spisuję :-)

Cena: 54,50zł! (O połowę tańszy od Vichy i La Roche- Posay, które mnie rozczarowało...)

 

Tyle na dzisiaj z recenzowania :-))

Specjalnie dla jednej z Was, która w komentarzu napisała mi, że brakuje jej Bąbla w poprzedniej notce, jego najnowsze zdjęcie:

 

 

Moje najukochańsze Kocio

Autorstwa:  http://silencevisionphotography.wordpress.com/

 

Trzymajcie się kochani i zapraszam Was na mój kanał na YT (dziękuje za 82 suby!) i Facebooka ! 

 



 

 Cześć < 3

17:04, weronikarudnicka
Link Komentarze (11) »
poniedziałek, 15 kwietnia 2013



Cześć kochani,

no i nadszedł ten dzień, kiedy to musiałam wybrać czwórkę szczęśliwców, cztery wierszyki, które spodobały mi się najbardziej :-) Oceniałam Waszą kreatywność i szerokość uśmiechu, który tworzył mi się podczas czytania :-)

Zestaw nr 1 zgarnia...

 



Anita Sadło! Za rymowankę:

Weronika zestawy szykuje,
moje serce bardzo głośno się raduje,
więc zachęcam głośno i wyraźnie,
ułóż rymowankę, która działa na wyobraźnię.

Szczypta radości, trochę słodkości,
Łyk wesołości, kropla różności,
to wszystko, aby utworzyć przepis wyśmienitej twórczości.

Więc nic innego mi nie zostaje,
jak do konkursu zachęcić Was moje Panie! 

 

Zestaw nr 2...




zgarnia... Katarzyna Pałka! Za rymowankę: 

Uwielbiam wchodzić na bloga Weroniki,
Są tu zdjęcia kota, który ma różne mimiki,
Raz jest przebiegły, no i bardzo groźny,
Innym razem jest śpiący i całkiem łagodny,
Nasz Bąbelek jest drugą twarzą tego bloga,
Czego nie przetestuje Pani,
Jemu się spodoba,
Kiedy Pani mówi, że kosmetyk jest feee,
Bąbelek protestuje i miauczy: nie nie nie!
Bierze wtedy kremik w swoje kocie łapki,
I testuje zawzięcie, aż się zrobią łatki,
Kiedy jego Pani czymś jest zachwycona,
Natychmiast wstępuje w niego dusza demona,
Zabiera jej kosmetyk i chowa w łazience,
"Już ja dam testowanie tej pięknej panience!",
Lecz Weronika ma słabość do Bąbelka,
I chce go przekupić przynosząc cukierka,
Na to kot cwany, tak jej odpowiada:
"Cukierek to z twej strony istna jest przesada",
Macha łapkami, ciągnąc przy tym wełnę,
"Oddam ci kosmetyk, lecz ty daj Gourmet Perle!" :-) 

 

Zestaw nr 3...




Zgarnia...Weronika Konopelska,  za rymowankę: 

W E R O N I K A
Bryka w kosmetykach
Udziela wywiadów
dla swoich sąsiadów
Różne różności recenzuje
Nowe produkty testuje
Dziewczyna z niej śliczna
Ta moja imienniczka sympatyczna ;)

I ostatni zestaw...




Leci do...Alicji Kulińskiej, za wierszyk:

Budzę się i na blog Rudnickiej wchodzić chcę,
Światło z monitora rozchmurza moje kłębki,
Patrzę na jej kota i zastanawiam się jaki jest on miękki,
Czytam recenzje jak wierna fanka, która od dawna nie miała kochanka :D
Dobra, bo zejdę jeszcze na inny temat i skończy się tak mój poemat ;p 

 

Gratuluję wszystkim wygranym! :-)

Proszę o przesłanie adresów do wysyłki nagród na emaila: w.rudnicka5@wp.pl  :-)))

Dziękuje za świętowanie ze mną tego roku i za cudowne wierszyki, które baaardzo mi się podobały :-)


Dzięki, że jesteście!

16:05, weronikarudnicka
Link Komentarze (7) »
niedziela, 14 kwietnia 2013

 

Cześć kochani,

no to mamy wiosnę, przynajmniej we Wrocławiu ją mamy. Cieszę się jak małe dziecko na widok upragnionej zabawki, nareszcie można chodzić w baletkach, szpileczkach i cieniutkich płaszczykach. I radości jakoś tak więcej w życiu i chęci do samego życia. Jest cudnie.

Flax produkty naturalneJeśli chodzi o współprace to w tym tygodniu przyszła do mnie jeszcze taka paczuszka:

 

 Dzisiaj zaproszę Was na recenzję bardzo wiosennego kosmetyku:


Oryginalne Czarne mydło SAVON NOIR z olejkiem z Róży Damasceńskiej

 

 

Mydło składa się z gniecionych oliwek i olejku z róży damasceńskiej. Jest to moje pierwsze czarne mydło, dlatego też jestem nim podwójnie oczarowana. Zaskoczyła mnie jego konsystencja, nie jest taka jak typowego mydła, raczej jak pasty czy masła do ciała. Gęsta, zbita, a pod wpływem ciepła płynącego ze skóry przechodzi w stan cudownego olejku.

Sama się sobie dziwię, że nie zaczęłam recenzji od zapachu, wracając jednak do niego, pachnie jak słodka róża, miód albo jak galaretki w cukrze pudrze przywożone z bałkańskich wakacji. Bardzo słodko= bardzo przyjemnie :-)

 

 

Ja używam go do oczyszczania twarzy każdego wieczoru. Niewielką jego ilość nakładam na wilgotną twarz i pozostawiam na 3-4minuty, po czym dokładnie spłukuje. Świetnie  sobie radzi z nadmiarem sebum, resztkami makijażu i usunięciem martwego naskórka.  Na skórze tworzy delikatną, kremową warstwę niczym pianka :-)


Właściwości czarnego mydła:

- dogłębnie oczyszcza skórę
- usuwa i rozpuszcza martwy naskórek
- wygładza i nawilża skórę
- przygotowuje twarz i ciało do znacznie lepszej wchłanialności kremów, olejków i maseł
- regularne stosowanie mydła eliminuje: wypryski, nierównomierny koloryt skóry
- mydło poprawia gładkość, poziom nawilżenia skóry oraz uelastycznia ją i ujędrnia (info. ze strony producenta)

 

 

Kolor mydełka również jest bardzo ciekawy, przywodzi na myśl sad oliwny :-)

Mydełko nie uczuliło mojej cery, nie podrażniło jej i nie wysuszyło.

Ciekawostka:

Róża damsceńska to mieszaniec róży francuskiej i rózy piżmowej, obecnie uprawiana rzadko. Cenny olejek pozyskiwany z  jej płatków jest bardzo drogi, gdyż do wyprodukowania kilograma ekstraktu potrzeba od trzech do pięciu ton kwiatów. Jeden robotnik może zebrać od 25 do 50 kilogramów dziennie. Robi to ręcznie – w tym nic się nie zmieniło od tysięcy lat. (info. ze strony producenta)

Co mnie najbardziej urzekło w tym kosmetyku? Chyba  wtedy kiedy użyłam go po raz pierwszy i momentalnie moja skóra stała się gładka, jedwabna i nic tylko potem przez kilka godzin dotykałam się po buzi :-)

 

 

Skład/INCI: Aqua ,Olea Europea Oil, PotasiumHydroxyde, Rosa Damascena Oil , czyli lepiej być nie mogło! Uwielbiam takie produkty i takie składy.

Cena: 28,50/150g

Mydło polecam i jestem przekonana, że to kolejny kosmetyk nie tylko dla ciała, ale i dla duszy. Bardzo na tak! :-)

Tutaj przeczytacie więcej o tym kosmetyku: KLIK

Pokażę Wam jeszcze kilka zdjęć, które zrobił mi Dominik Chrzan KLIK

 

 

 

 

Tyle narcyzmu na dzisiaj wystarczy :-))

Przypominam o ostatnim dniu rozdania:

KLIK

 



Trzymajcie się kochani i zapraszam Was na mój kanał na YT (dziękuje za 83 suby!) i Facebooka ! 

 

 Cześć < 3



14:39, weronikarudnicka
Link Komentarze (9) »
czwartek, 11 kwietnia 2013

 

Cześć kochani,

Tak sobie właśnie leniuchuje, bloguje i spędzam czas na niczym :-)) I tak- to moja ulubiona pozycja do nic nie robienia :-) I co to za mądrala stwierdziła, że "nic nie robienie" jest złe to ja nie wiem.

Dostałam przesyłkę od Dentofresh, już kiedyś recenzowałam ich produkt, teraz jednak przysłali mi swoją nowość.

 

 

Bąbel nie lubi jak robi się zdjęcia nie jemu, więc doczłapał się do kadru :-) (No i jaką dumną pozę przyjął...)

 

Floslek Laboratorium   Niemniej jednak dzisiaj przychodzę do Was z kolejną recenzją produktów Floslek :-)

Na pierwszy ogień weźmy:

Rozjaśniający krem pod oczy

 

 

I tak to już bywa, szczególnie u młodych, że nie śpią całą noc, siedzą i patrzą w te komputery, imprezują, męczą wzrok podczas nocnego uczenia się, a potem w dzień znowu to samo i tak w kółko i w kółko... (pozwoliłam sobie zacytować moją babcię). A tak poważnie, to miewam i worki pod oczami i cienie i generalnie wzrok jakbym nie spała tydzień czasu. Dlatego taki krem to produkt trafiony idealnie w moje potrzeby.

 

 

Ze strony producenta vs moja opinia 

Stosowany regularnie:

- wyraźnie rozjaśnia cienie - likwiduje efekt podkrążonych oczu - zmniejsza „worki” pod oczami i widoczność drobnych zmarszczek (mimicznych i statycznych, tzw. „kurzych łapek”) - zwiększa odporność skóry na zmęczenie - sprawia, że kontur oka jest bardziej wyraźny

Rozjaśniona, elastyczna, miękka i gładka skóra wokół oczu. Odporna na rozciąganie i odgniecenia, zrelaksowana i przyjemna w dotyku.

 Moja opinia:

Właśnie skończyłam tubkę, którą stosowałam każdego wieczoru na skórę wokół oczu, delikatnie wklepując.

- To prawda - wyraźnie rozjaśnił cienie. Byłam w szoku i na początku nie sądziłam, że mu się uda. Zaskoczył mnie bardzo pozytywnie. Szczerze mówiąc to teraz mogę nie spać całą noc i nic po mnie rano nie widać :-) (Tylko przeraźliwe ziewanie mnie zdradza).

- Zmniejsza ,,worki'' pod oczami- a, że moje były bardzo małe, to teraz nie ma ich już wcale.

- Miał zmniejszyć widoczność drobnych zmarszczek... hmm.. może pod mikroskopem, ktoś mógłby stwierdzić, że są mniejsze bo tak to ja nic nie widzę.

- Bardziej wyraźny kontur oka- stwierdzono!

- Rozjaśniona, elastyczna, miękka i gładka skóra wokół oczu. Odporna na rozciąganie i odgniecenia, zrelaksowana i przyjemna w dotyku.- występuje! :-)

 

 

Konsystencja okej, brak zapachu- również na plus. Przed użyciem było mi trochę przykro, że krem nie pachnie (mówię to z punktu widzenia zapachocholiczki), ale później zrozumiałam dlaczego tak jest. Po kąpieli, gdzie już z założenia cała jestem przesiąknięta zapachami peelingów, żeli, szamponów i odżywek, wysmaruję buziaka kremem do twarzy (który również bardzo intensywnie pachnie) i gdybym miała nałożyć na siebie kolejny zapach- to chyba bym oszalała.

Opakowanie i przejrzystość informacji w porządku.

Ważne: krem jest odpowiedni dla skóry w każdym wieku

Ocena: 9/10 (minusik za pozostawienie zmarszczek bez zmian)

 

Drugi produkt to:

Płyn micelarny do skóry wrażliwej (czyli mojej)

 

 

Tutaj recenzja będzie szybka, łatwa i treściwa:

Dobrze usuwa cały makijaż (eyeliner, cienie do oczu, puder, tusz). Nie radzi sobie tylko z tuszem wodoodpornym- no, ale tego od niego nie wymagam. Nie podrażnił mojej cery, nie uczulił. Zauważyłam, że całkiem nieźle radzi sobie z nadmiarem sebum, za co ogromny plus. Nie wysusza, bo nie zawiera alkoholu (+).  Jest bardzo wydajny, często jednym wacikiem zmywałam cały makijaż.

 

 

Zapach jest delikatny, ledwie wyczuwalny, ale to akurat na plus. Nie zostawia tłustej warstwy. No i co najważniejsze nie ściąga skóry, nie zapycha, nie klei się i nie wsiąka w wacik :-)  Butelka poręczna, dozownik jak najbardziej okej.

 

 

 

Reasumując- polecam. Jest to jeden z lepszych płynów micelarnych jakie miałam. Ocena bardzo wysoka: 9.5/10 Brakuje mu tylko lepszego radzenia sobie z makijażem wodoodpornym i nawilżania. Jest hypoalergiczny, został przebadany pod kontrolą dermatologiczną.

 

Ostatni produkt dzisiaj:

Pomadka ochronna do ust

 

 

Jej główną zaletą jest to, że pozostawia na ustach film ochronny. Zawiera witaminę E i filtr UV, dzięki czemu ustka są świetnie zabezpieczone przed promieniami słonecznymi. Produkt dobry i latem i zimą (wiadomo na nartach dobrze słońce praży :-)) Zawiera również witaminkę A i składniki tłuszczowe, które wzmacniają barierę lipidową naskórka, chronią go przed wysychaniem. Jest to naprawdę dobra pomadka, już po jednym użyciu możemy zauważyć, że nasze usta stały się zregenerowane i wyglądają kusząco. Film, który pozostawia na wargach sprawia, ze wyglądają jak muśnięte błyszczykiem, jednak w przeciwieństwie do niego nie kleją się.

 

 

I tyle mi już jej właśnie zostało. Spisuje się na spierzchniętych wargach i podczas dużych mrozów. Jak dla mnie to kosmetyk, dobry na każdą porę roku :-)

Opakowanie okej, upadło mi kilkanaście tysięcy razy, troszkę popękało, ale to w 100% moja wina. Design, przejrzystość na plus.

 

 

Dla ciekawskich składniki: Stearyl Heptanoate, Paraffinum Liquidum, Ozokerite, Copernicia Cerifera Cera, Petrolatum, Cetyl Alcohol, Cholesterol, Glyceryl Stearate, Ethylhexyl Methoxycinnamate, Synthetic Beeswax, Cera Alba, Tocopheryl Acetate, Aroma, Ethylparaben, Retinyl Palmitate, Benzyl Benzoate, Benzyl Alcohol.

Produkt bez wad :-)

Fotka

 

I tyle na dziś jeśli chodzi o Floslek :-)

 

Muszę Wam jeszcze pokazać jak Bąbelek skutecznie mi "pomaga" :-)

 

 

Przypominam o rozdaniu:

KLIK

 

Kończąc zapraszam Was na bloga: http://silencevisionphotography.wordpress.com/



Trzymajcie się kochani i zapraszam Was na mój kanał na YT (dziękuje za 84 suby!) i Facebooka ! 

 

 Cześć < 3



16:21, weronikarudnicka
Link Komentarze (8) »
poniedziałek, 08 kwietnia 2013

 

Cześć kochani,

Trochę Was zaniedbałam, nie miałam ostatnio motywacji, żeby pisać. Beznadziejna pogoda, dużo pracy i mało snu. Słowo honoru, że wszystko nadrobię. Jeszcze dzisiaj wejdę na Wasze blogi i poczytam co tam u Was nowego :-))

 

Jeśli chodzi o współprace:

Internetowa księgarnia sensus.pl. Osobowość OdNowa Kontynuacja współpracy z Księgarnią psychologiczną Sensus.pl

 

 

Oraz zupełna nowość, czyli:

Współpraca z Ekologicznymi Kosmetykami dla Całej Rodziny, BIOmania

 

 

 Dzisiaj zapraszam Was na recenzję dwóch produktów od e-Fiore

 

Naturalny krem ARGANOWY z masłem Shea



 

W skład kremu wchodzą tylko naturalne składniki, takie jak:

- Witamina E - witamina młodości, regeneruje, przeciwdziała powstawaniu zmarszczek
- Masło shea, dellikatne natłuszczające masełko, tłoczone z orzechów masłosza afrykańskiego, skarbnica składników odżywczych i kojących dla skóry
- Olej arganowy, uważany za złoto Maroka na zmarszczki, czysty, nieskażony olejek, tłoczony na zimno z orzechów arganowych, 100% BIO
-Alantoina o działaniu pielegnującym , wspomaga  odnowę  uszkodzonego naskórka, doskonale  regeneruje
- D-panthenol, nawilża, działa przeciwzapalnie, jest naturalnym prekursorem witaminy B5 (kwasu pantotenowego), substancji naturalnie wystepującej  w przyrodzie


(Informacje zaczerpnięte ze strony producenta)

 

 

Jeśli chodzi o moją opinię, przede wszystkim krem szybko się wchłania- tym samym nadaje się na dzień i na noc, równie dobrze sprawdza się jako baza pod makijaż.

Jest bardzo delikatny, nie wywołał żadnych reakcji alergicznych.

Pachnie bardzo subtelnie, porównałabym go do zapachu proszku do prania,  dzięki czemu kojarzy się ze świeżością i czystością.

Rozprowadza się bardzo dobrze, ma idealną lekką konsystencję.

Krem jest przeznaczony dla cery skłonnej do zmarszczek, jednak spłycenia, zatrzymania procesu ich powstawania nie zauważyłam.

 

 

Jest bardzo wydajny. Przedstawiona na zdjęciu ilość wystarczy, aby rozsmarować go na całej twarzy.

Porządnie nawilża twarz (zawiera masło Shea) i nie zapycha porów. Nawilżenie nie idzie z efektem świecącej się twarzy.

Dla mnie bardzo ważne jest jak powstaje kosmetyk i zawsze zwracam na to uwagę, dlatego muszę podkreślić, że krem nie był testowany na zwierzętach. Ogromny plus :-) Oraz nie zawiera tłuszczów zwierzęcych.

Ostateczna ocena to 9/10, czyli bardzo wysoko. Cena 29,60zł/50g--> Korzystna :-)

 

Szampon z Glinką BELOUN

 

 

Skład szamponu jest bardzo EKO:

Glinka Beloun pochodzi z Syrii. Od tysiącleci stosowana jest do oczyszczania ciała i mycia włosów, jest niezwykle bogata w magnez, krzem i wapń. Silnie dotlenia, koi, detoksykuje i oczyszcza.

Rumianek ma właściwości łagodzące i tonizujące, delikatnie pielęgnuje i oczyszcza wrażliwe włosy i skórę głowy

Szampon syryjski oprócz naturalnych wyciągów z roslin zawiera również Panthenol – Witamina B – 5 – naturalny środek pogrubiający i nadający puszystość włosom. Składnik ten odżywia i wzmacnia skórę głowy. Również wykorzystywany jako naturalny nawilżacz skóry. Czasami nazywany kwasem pantotenowym. 

(Informacja pochodzi ze strony producenta)

 

 

Zacznę od zapachu bo on urzekł mnie najbardziej, pachnie ziołami i kwiatami, utrzymuje się na włosach bardzo długo (Kilkakrotnie otrzymałam komplement, że moje włosy bardzo ładnie pachną.)

Jest łagodny, nie uczulił mnie.

Włosy po umyciu łatwo się rozczesują i po wyschnięciu się nie puszą, ładnie błyszczą i wyglądają na zdrowe.

 

 

Konsystencja? Jak miód w płynie, mógł być troszkę gęstszy, ale tą uwagę potraktujcie jako takie moje marudzenie :-)

Myślę, że cały słoiczek wystarczy mi na około 11-14 myć, mam gęste włosy, sięgające sporo za ramiona.

Polecam go wszystkim loczkom i falom, ponieważ tak jak już pisałam nie puszy, ale też ni obciąża.

Ocena: 7/10 Cena: 28zł/250ml Jak na EKO kosmetyk z bardzo dobrym składem, to nie wiele :-))

 http://www.e-fiore.pl/uploads/picture/pl_PL/0772c9ed66759b408536320bf435ff16.jpg

 

 MYDLANY TYDZIEŃ w e-Fiore



Wasze ulubione mydła 20% taniej!
Codziennie 1
mydło przez 24h będzie tańsze o 20%.

 

Przypominam o rozdaniu:

KLIK

 

Kończąc zapraszam Was na bloga: http://silencevisionphotography.wordpress.com/



Trzymajcie się kochani i zapraszam Was na mój kanał na YT (dziękuje za 79 subów!) i Facebooka ! 

 

 Cześć < 3

15:10, weronikarudnicka
Link Komentarze (12) »
sobota, 30 marca 2013

 Cześć najlepsi,

Przychodzę dzisiaj do Was z bardzo króciutką notką, ale jest parę spraw z którymi chcę się z Wami podzielić. Na wstępie:

 

STO LAT STO LAT STO LAT STO LAT, jeszcze raz, jeszcze raz, niech bloguje dalej nam, czyli:

 

 

Pierwsze urodziny bloga :-) Tort z tej okazji upiekłam w 100% samodzielnie :-)

Dziękuje Wam za to, że jesteście, czytacie, komentujecie, lajkujecie, wspieracie.

Dziękuje wszystkim firmom, które nawiązały współpracę z moją stroną za okazane zaufanie i udostępnienie mi produktów do testów.

Dziękuje moim bliskim za to, że mnie wspierają, doradzają i motywują.


Chciałabym Wam jeszcze złożyć życzenia świąteczne płynące prosto z mojego serduszka,

przede wszystkim: słoneczka (które obecnie się na Nas obraziło), szczęścia (którego nigdy za wiele) i tego, aby całe jedzenie poszło nam w cycki (a Panom w mięśnie) :-))

 

Przypominam jeszcze o urodzinowym rozdaniu: KLIK

 



Trzymajcie się kochani, 

  Cześć < 3

18:15, weronikarudnicka
Link Komentarze (9) »
środa, 27 marca 2013

 

Cześć kochani,

Tak jak obiecałam przychodzę do Was z rozdaniem z okazji pierwszych urodzin mojego bloga, które przypadają na 05.04.13r.


Zasady rozdania:

1. Polub moją stronę na FB: https://www.facebook.com/wrudnicka?ref=hl

2. Ułóż krótką rymowankę, która nawiązywać będzie do mojego bloga (nazwa, tematyka, moja osóbka- dowolność)

3. Zostaw komentarz, w którym umieścisz swoje imię i nazwisko, adres e-mail (abym, mogła się skontaktować w przypadku wygranej), rymowankę i zestaw nagród, który wybierasz jako idealny dla siebie.


Będzie mi miło jeśli osoby posiadające bloga umieszczą zdjęcie rozdania u siebie w notce :-)

 

Przejdźmy do nagród :-)


Pamiętajcie, że każdy z Was może sam sobie wybrać nagrodę, wystarczy wpisać w komentarzu numer :-)

Coś dla ciała:

 

 

1. Krem wyrównujący koloryt - do cery naczynkowej BingoSpa (100g)

2. La Roche Posay, Anthelios XL Fluide Teinte SPF 50+ (3ml)

3. Zestaw 37próbek: od 2 do 5ml. Głównie są to kremy do twarzy (Vichy, Soraya,L'oreal, Yoskine, La Roche-Posay)

 

Coś dla ducha:

 

 

1. Perfumy do wnętrz (250ml) o zapachu Kwiatowego Różu.

Sponsor: Aromalinea 

,,Kwiatowy Róż: Ta perfumowana kompozycja zapachowa stworzona jest z najbardziej wyjątkowych aromatycznych nut, uwydatniając zmysłowy, intensywny zapach, który na długo pozostaje w pamięci. Bardzo pozytywnie wpływa na nastrój. Jest on często porównywany do najlepszych perfum Calvina Kleina. "

2. ,,Pocałunek Anioła Ciemności"- Sarwat Chadda

3. Zielona herbatka ,,Promyk Słońca”  (50g)  i zestaw pałeczek do sushi i ryżu.Sponsor: DOM HERBAT.

Dodatkowo informacja od Pani Izabeli Robackiej, właścicielki Domu Herbat:

Osobom, które dokonają zakupów w naszym sklepie od momentu 27.03  do dnia 14.04.2013  oferujemy wysyłkę gratis Pocztą Polską. Ważne jest to, aby ta opcja wysyłki była zaznaczona w opisie (!!!) Warunkiem skorzystania z wysyłki gratis jest rejestracja w sklepie oraz wpisanie w polu "Notatki" nicku użytkownika bloga oraz treści "Konkurs".

 

Coś dla domu:

 

 

1. Kieszonkowy odplamiacz firmy PureQueen.

2. CONCERTINO BABY White - hipoalergiczny żel do prania (2l) Sponsor:  Concertino

3.  Spray do pielęgnacji mebli Almond (350ml) Sponsor:  Brait

 

Coś dla domku pełnego dzieciaków:

 

 


1. Concertino Baby Color- hipoalergiczny żel do prania (2l.) Sponsor:  Concertino

2. Hipoalergiczny proszek do prania Concertino (1 saszetka=1 pranie)

3. Spray do pielęgnacji mebli Beeswax (350ml) Sponsor: Brait

 

Tyle z nagród, myślę, że każdy znajdzie coś dla siebie :-)


Dziękuje za ten rok razem i zachęcam Was do brania udziału w rozdaniu, cześć!



21:52, weronikarudnicka
Link Komentarze (15) »
poniedziałek, 25 marca 2013

 

Cześć kochani,

Dzisiaj wita Was Bąbelek, jutro kończy równo 10miesięcy :-)

Cieszę się, bo nagrody do mojego rozdania już poprzychodziły, obecnie czekam na ostatnią paczuszkę i lecimy z konkursem :-) Jeszcze raz dziękuje sponsorom :-)

Zakończyłam swoją współpracę z firmą Interlek_pl, dlatego proszę już do mnie nie kierować zapytań o nawiązanie współpracy, kosmetyki i wszelkie inne aspekty marketingowe tej firmy. Strony na FB też już nie prowadzę :-) Ruszyłam przed siebie wielkim krokiem i obecnie zapraszam Was tutaj:

Aromalinea  KLIK

Ponownie będę dla Was organizować konkursy, umilać Wam czas na Facebooku i dbać o cały PR firmy Aromalinea. Serdecznie zapraszam :-))


Jeśli chodzi o recenzję, dzisiaj zapraszam Was na ocenę tuniki od firmy:Luizza Online Shop

 

LUIZZA znajduje się w czołówce najchętniej wybieranych przez kobiety w Europie marek odzieży Plus Size. Dlatego na wstępie chciałabym zaznaczyć, że:

Kobiece piękno nie zależy od rozmiaru, a zachwycać można w każdym rozmiarze.

Porozmawiajmy o tunice w rozmiarze 48, którą testowała moja babcia :-)

 

Rozmiar: 48

Kolor:  biały

Skład materiału: 90 % wiskoza, 10% elastan

długość : 73 cm

obw.biustu: 120 cm

obw.bioder:140 cm

dlugosc rękawa: 62 cm

szer. rękawa :24 cm

Cena: 99zł.

 


Jak łatwo można zauważyć tunika jest koloru białego, wręcz śnieżnobiałego- co jest plusem i minusem: na pewno dodaje to elegancji i szykowności naszemu stroju, ale też bluza szybciej się brudzi. Materiał złożony z 90% wiskozy sprawia, że jest niesamowicie delikatna i miła w dotyku,  w żaden sposób nie podrażnia skóry.



Środek kaptura i sznureczki zostały wykonane są ze śliskiego, błyszczącego materiału, który nadaje bluzie elegancji i sprawia, że staje się lekka.  Ale, też odpowiednia na większą ilość okazji. Zakończenia sznureczków, etykietka z nazwą firmy i wykończenia przy kapturze są zrobione z elementów w kolorze złotym, dzięki czemu idealnie kontrastują z bielą.

 

 

Kieszenie wykończone są paskami z białej skóry. Kieszenie na przodzie tuniki są wielofunkcyjne, jednemu będą odpowiadać bo schowa sobie tam drobne, a drugiemu będą przeszkadzać bo odejmą bluzie lekkości.

 

 

Bluza jest wykonana ze starannością o każdy detal. Warta swojej ceny (99zł) i myślę, że zachwycimy w niej każdego :-)

 



Z czystym sumieniem polecam Was firmę Luizza i gwarantuję, że tuniką się nie zawiedziecie :-)

 

Chciałabym jeszcze podziękować: http://mama-laurki-testuje.bloog.pl za to czuwa nad moim blogiem, udziela mi wskazówek i potrafi uratować mnie w każdej sytuacji :-)


Trzymajcie się kochani i zapraszam Was na mój kanał na YT (dziękuje za 69 subów!) i Facebooka ! 

 

 Cześć < 3


Cały mój świat zamknięty w jego czterech łapach :-)



21:45, weronikarudnicka
Link Komentarze (6) »
sobota, 23 marca 2013

 

Cześć kochani,

Co prawda wiosny za oknem nie ma, ale jest w kalendarzu, więc zawsze to już o krok bliżej do ciepełka :-) Przygotowania do Świąt ruszyły pełną parą; próbne pieczenie babek, mycie okien, sprzątanie szafek- musi być idealnie :-)

I odliczam już do 5.04, czyli pierwszych urodzin mojego bloga. Już jakoś nie wyobrażam sobie dnia bez Was i mojego bloga. Przywiązałam się do Was, lubię czytać jak Wam idzie w życiu i trzymać za Was kciuki. Ten cały blogowy świat stał się dla mnie bardzo ważny. Dlatego niewątpliwie 5.04 wznosimy toast za cały ten rok :-) Kto jest ze mną od początku to wie, że zaczynałam od wywiadów, reportaży, recenzji i felietonów, a pierwszą współpracę nawiązałam z Manufakturą Czekolady w wakacje  :-) Czas leci... :-)

No i udało mi się nawiązać kilka współprac w tym tygodniu, dlatego:

 

Krem przeciwzmarszczkowy i szampon do włosów od e-FIORE

 

 

Odplamiacz kieszonkowy od Pure Queen

 

 

Biodegradowalna guma do żucia z lasu deszczowego KLIK  Jeszcze w tej notce recenzja :-))

 

 

Pokazywałam już Wam kiedyś przepis na babkę z wykorzystaniem Oleju z pestek dyni, wczoraj jednak podrasowałam ten przepis i zobaczcie co mi wyszło :-)

 

Babka z jabłkami, brzoskwiniami i rodzynkami (idealna na zbliżające się Święta)

Składniki:

4 jaja
1 szklanka cukru
0,5 szkl. oleju z pestek dyni
1,5 szkl. maki luksusowej
1,5 lyżeczki proszku do pieczenia

Słoiczek dżemu/konfitury z brzoskwiń
2x  jabłko, garść rodzynek


Sposób przygotowania:


Zmiksować całe jaja z cukrem, dodać olej i miksować, na koniec dodać mąkę z proszkiem, i wszystko razem dobrze zmiksować. Do masy dodać całą zawartość słoiczka brzoskwiniowej konfitury, garść rodzynek i jabłko pokrojone w kostkę. Foremkę wysmarować tłuszczem lub wyłożyć papierem do pieczenia, wylać ciasto i na cieście ułożyć pokrojone w plasterki jabłko.Piec ok 45 minut, w 180stopniach. Włożyć do uprzednio nagrzanego piekarnika. Po wyjęciu posypać cukrem pudrem.

 

 

 

Smacznego! Olej nadaje ciastu niepowtarzalny kolor (żółciutki), cudowny zapach dyni i mocno wyczuwalny dyniowy smak. Rewelacja!





Przechodzę jednak do głównej recenzji, czyli:

CHICZA- naturalne gumy do żucia

 


Chicza to coś więcej niż guma, którą żuje się po posiłku czy też, aby odświeżyć oddech. To przede wszystkim wyjątkowy przykład samowystarczalności, dbałości o ekologię i uczciwej symbiozy między ludźmi a naturą. Żując Chiczę poczujesz ducha lasu deszczowego- płuc naszej planety.

100 % naturalna, biodegradowalna i organiczna guma do żucia. 


 

WAŻNE WAŻNE WAŻNE: Znane nam gumy ze sklepowych półek, są smaczne, a  ich smak potrafi utrzymywać się nawet 40minut. Jednak 30% ich masy zawiera polimery, czyli plastik (!!!) Wyobraźcie sobie tą małą, białą drażetkę i to, że w 30% jest ona napakowana policotanem vinylu (tym samym, którego używa się do produkcji klejów), gumą butylową (tą, którą używamy go produkcji opon), gumą SBR (używana do produkcji opon, butów, izolacji kabli) oraz polizobutylen (stosowany do wyrobu wykładzin, klejów). Potraficie sobie to wyobrazić? Nie wiem dlaczego nie jest to nagłaśniane, a my tak chętnie jesteśmy przekonywani do kupna czegoś co nam szkodzi.

 

 

Chicza jest inna, jest naturalna. Nie ma w niej ani grama plastiku. Jest produkowana przez firmę zrzeszającą meksykańskich farmerów, którzy pracują w lesie deszczowym.


Chicza is the world's first certified, organic, 100% natural, biodegradable chewing gum! ©Fulvio Eccardi


Nie zawiera substancji ropopochodnych (w przeciwieństwie do gum sklepowych).


Natural Chicle

 

A co się dzieje z plastikową gumą? Przede wszystkim żaden żywy organizm jej nie trawi. Po drugie (WAŻNE), setki gołębi i innych ptaków umierają na skutek zadławienia się gumą, którą my wyplujemy na ulicę, a ptaszek potraktuje jako pożywienie. Przykleja ona im się do żołądka, zakleja pyszczek, gardło, przełyk- umierają w strasznych męczarniach.


 

Czas na ocenę smaku, zapachu, trwałości i całej reszty :-)

Smak: Jest zupełnie inny od znanych nam powszechnie gum. Jest równie mocny i wyrazisty jak smak sieciowych gum. Utrzymuje się bardzo krótko, około 3-4minut. Jednak jak wiemy dłuższe żucie gumy jest niezdrowe.

Zapach: Bardzo przyjemny, zarówno limonkowy, cynamowy jak i miętowy.

Trwałość: 3-4 minuty, można żuć do 6minut, ale wtedy nie ma ona już takiego smaku :-)

Opakowanie: Ekologiczne, estetyczne, trwałe :-)

Cena: 9.99zł/ 30g.

 

 

Chicza to ekologiczna alternatywa dla zwykłych gum do żucia. Lubię testować takie produkty i z chęcią po nie sięgam. :-)

 

 

Proste, ekologiczne składniki i naturalna produkcja stanowią rzadkość w dzisiejszym świecie opanowanym przez koncerny produkujące głównie sztuczną gumę do żucia. Dlatego zawszę chętnie sięgam po produkty EKO, wspieram ich działalności i nie truję się chemią. :-)

Polecam.



 

Trzymajcie się kochani i zapraszam Was na mój kanał na YT (dziękuje za 67 subów!) i Facebooka ! 

 

Cześć < 3





 

13:26, weronikarudnicka
Link Komentarze (10) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 7
| < Sierpień 2016 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31        
Tagi
Wszystkie teksty zamieszczone na blogu: http://rudnicka.blox.pl/html są własnością Weroniki Rudnickiej. W razie wszelkich pytań: w.rudnicka5@wp.pl StatsCrop